Niedawno zachęcałem do zapoznania się z albumem Zaplute karły reakcji. Dzisiaj podobna tematyka, tylko wykonanie inne. Jest dostępna na rynku płyta zespołu De Press Myśmy Rebelianci. Po więcej szczegółów zapraszam pod ten adres http://www.1944.pl/index.php?a=site_news&STEP=02&id=1729 A ja ze swojej strony zachęcam do kupna i słuchania.
Naprawdę warto!
Myśmy rebelianci
30/10/2009 @ 10:49 am (Recenzje)
“Gdzie są chłopcy z tamtych lat…”
16/10/2009 @ 10:36 am (Recenzje)
Dzięki pracownikom lubelskiego IPN-u otrzymaliśmy kolejną ciekawą publikację. Od kilku dni można w naszej Bibliotece zapoznać się z albumem “Zaplute karły reakcji”. Polskie podziemie niepodległościowe 1944-1956. Niemalże cała jego zawartość wypełniły reprodukcje starych fotografii. Spoglądają z nich twarze młodych, w większości ludzi, niejednokrotnie roześmiane. Tak oto przedstawia się prawdziwy wizerunek “bandytów” i “reakcjonistów”. Jakże on odmienny od tego znanego z komunistycznej propagandy.
Są również zdjęcia tragiczne. I to nie tylko te przedstawiające zabitych. Dla mnie bardziej przejmujące są te ze złapanymi i aresztowanymi. Niejednokrotnie ubecy starannie przygotowywali scenografię i rekwizyty. Jednego nie zdołali na żadnej fotografii wyreżyserować. Tego, co można wyczytać z oczu aresztowanych. Nie potrafię tego opisać. Trzeba samemu zdobyć się na odwagę i spojrzeć na te fotografie.
Znaczna część zamieszczonych zdjęć pochodzi z Lubelszczyzny. Wiele z nich, to zdjęcia Oddziału “Zapory”. Ja osobiście cieszę się ze znalezienia jednego zdjęcia – na stronicy 69 znajduje się fotografia Mieczysława Raczkowskiego “Wilczka”. Jego grób został niedawno odnaleziony na kraśnickim cmentarzu. W listopadowym numerze Nieśmiertelnika zamieszczę mój artykuł pt. Historia mogiły odnalezionej po latach. Będzie tam więcej informacji o poruczniku Raczkowskim i jego grobie.
Nieśmiertelni
25/09/2009 @ 8:07 am (Recenzje)
Chciałbym zaprosić na wielkie otwarcie. Od razu wyjaśniam, żeby nie było nieporozumień – nowy supermarket w Kraśniku jeszcze nie ruszył
Z okazji Dnia Polskiego Państwa Podziemnego w najbliższą niedzielę odbędzie się premiera I numeru gazety Nieśmiertelnik. Ten redagowany przez młodych i dla młodych ludzi miesięcznik został poświęcony tematyce Armii Krajowej. Zarówno w aspekcie historycznym, jak i współczesnych działań podejmowanych dla wychowywania młodego pokolenia w duchu ideałów AK.
Sama nazwa nawiązuje z jednej strony do używanego w wojsku systemu identyfikacji żołnierzy. Jak wiadomo takie nieśmiertelniki w wypadku kiedy żołnierz zostawał zabity były dzielone na pół. Część z danymi zostawała przy zwłokach żołnierza, a druga część była zabierana. Przez ten symbol wyraża się to, że mimo iż wielu żołnierzy Armii Krajowej zginęło i zostało zamordowanych, to jednak pamięć o nich pozostała. Ta gazeta ma o nich przypominać. Jest też drugie, mniej wojskowe skojarzenie z kwiatem o nazwie nieśmiertelnik (kocanka ogrodowa helichrysum bracteatum, że błysnę swoją pasją ogrodniczą
). Ten kwiat jest powszechnie używany do suchych bukietów. Ich głównym celem jest przedłużanie wiosenno-letnich pogodnych chwil w szare jesienno-zimowe dni. I tu nasuwa się analogia do ludzi, którzy chcą kultywować tradycje AK (oczywiście zapewniam, że nie są zasuszeni i z pewnością nie wyrzuci się ich jak przyjdzie wiosna
). Jednym słowem tytuł miesięcznika ma wskazywać na trwałość pewnych wartości i działań z nich wynikających.
Gazeta będzie dostępna w Internecie na swojej stronie, której adres podaje na końcu wpisu. Jak zwykle początki bywają trudne i ubogie. A zatem zapraszam do zapoznania się z I numerem i wyrażenia swoich krytycznych uwag (można to zrobić np. na forum, które znajduje się na stronie www Nieśmiertelnika). Redakcja będzie wdzięczna za wszelkie uwagi i propozycje. Łamy gazety stoją otworem dla wszystkich, którzy chcą tam publikować swoje teksty.
Jeszcze raz zapraszam do odwiedzenia strony i lektury.
http://www.niesmiertelnik.cba.pl/
Warto przeczytać!
19/09/2009 @ 9:14 pm (Recenzje)

Ponownie zachęcam do lektury Biuletynu IPN. Przypominam, ze można z niego skorzystać także w naszej Bibliotece Głównej na ul. Koszarowej 10A w Kraśniku. W najnowszym numerze dużo ciekawych artykułów dotyczących losów naszego Narodu podczas II wojny światowej. Kto przeczytał i uważa, że warto się z nim zapoznać niech mnie poprze w komentarzach
“Wrzesień 1939 roku na Lubelszczyźnie” – film dokumentalny produkcji WBP im. H. Łopacińskiego w Lublinie
11/09/2009 @ 9:09 am (Recenzje)
Dla upamiętnienia 70. rocznicy tragicznego września Wojewódzka Biblioteka Publiczna im. Hieronima Łopacińskiego w Lublinie przygotowała film Wrzesień 1939 roku na Lubelszczyźnie. Ten krótki dokument przedstawia zarys najważniejszych wydarzeń wojny obronnej 1939 roku na naszym terenie. Niestety niewiele znalazło się tu wydarzeń z terenu powiatu janowskiego (oczywiście w granicach międzywojennych). Można przeboleć pominięcie Kraśnika przy wymienianiu miast dotkniętych bombardowaniem, czy krwawe walki na ulicach Janowa. Ale wielka szkoda, że ani słowem nie wspomniano o oddziałach dowodzonych przez płk Tadeusza Zieleniewskiego, które walcząc zarówno z Wehrmachtem, jak i Armią Czerwoną kapitulowały w Momotach niewiele wcześniej niż gen. Kleeberg pod Kockiem.
Zdaję sobie sprawę, że ten kilkunastominutowy film ma spełniać rolę pewnego wprowadzenia do tematu i zachęcić wszystkich zainteresowanych do dokładniejszego zgłębienia zagadnienia. W przyszłym tygodniu będzie on już dostępny w Bibliotece Głównej na ul. Koszarowej. Tu można też znaleźć inne materiały dotyczące wydarzeń sprzed lat siedemdziesięciu.
Chciałbym jeszcze w tym miejscu zachęcić wszystkich zainteresowanych tym tematem do wzięcia do ręki nowego wydania Głosu. Gazety powiatowej. Na stronicy dziewiątej jest zamieszczony wywiad ze Zbigniewem Wichrowskim dyrektorem kraśnickiego Muzeum Regionalnego. Poruszonych w nim zostało kilka ciekawych spraw związanych z wrześniem 1939 roku w Kraśniku. Miłej lektury
Płynie Wisła, płynie po kraśnickiej krainie
04/09/2009 @ 1:09 pm (Recenzje)
Po powrocie z urlopu do moich rak trafił jeden z ciekawszych przewodników turystycznych po naszych okolicach, jakie miałem do tej pory okazję poznać. Książka autorstwa Grzegorza Wójcikowskiego i Włodzimierza Wójcikowskiego zatytułowana Płynie Wisła, płynie… zawiera propozycję tras samochodowych i rowerowych dzięki którym możemy lepiej poznać malowniczy małopolski przełom Wisły. Dość dobrze wydana, zawierająca dużo ilustracji i pisana ciekawym językiem (warto wspomnieć, że autorzy dość często wplatają w tekst fragmenty źródeł historycznych co, moim zdaniem, wzbogaca opisy) jest z pewnością warta polecenia. Oczywiście takie książki nie tylko czytamy, ale też korzystamy z porad tam zawartych.
Nie byłbym jednak sobą, gdybym się czegoś nie czepił
We fragmencie dotyczącym Powstania Styczniowego w Kraśniku czytamy m.in., że mieszkańcy wsparli powstańców atakujących carskie koszary. O ile wiem z dostępnych materiałów, to koszary carskie (teren dzisiejszej dzielnicy Koszary) przy szosie Kraśnik – Urzędów zostały wzniesione dopiero po upadku Powstania jako jedna z form represji. Natomiast wybuchowi tego zrywu niepodległościowego w naszym mieście towarzyszyło zagarnięcie kasy miejskiej przez oddział powstańców, którzy następnie odmaszerowali w kierunku Janowa Lubelskiego.
Najwięcej sprzeciwu wzbudziło we mnie następujące zdanie: Na wieść o zbliżaniu się wojsk radzieckich w lipcu 1944 r. oddziały BCh i AL podjęły w mieście i okolicy masową akcję zbrojną. Ani słowa o Armii Krajowej, o obronie przez jej żołnierzy w ramach akcji “Burza” pobliskiego Urzędowa, w którym przez kilka dni utrzymywała się legalna władza uznająca Rząd RP na Uchodźstwie. Żadnych PPR-ów, ani innych literów (że zapożyczę tę rymowankę od Księdza Zielińskiego) tam nie było. W samym Kraśniku po odejściu wojsk niemieckich też przez krótki okres czasu utrzymywała się dwuwładza. Ani słowa o terrorze komunistycznym, który doczekał się w naszym mieście kilku miejsc pamięci. Jest za to zachęta do odwiedzenia pomnika partyzanta (o moim osobistym stosunku do tej “szkarady” patrz wcześniejszy wpis Wstydliwy partyzant). Przyznam, że zacytowane wyżej zdanie zaleciało mi przewodnikiem z minionej epoki ![]()
Ciesze się, że wreszcie znalazłem przewodnik w którym szpital Świętego Ducha jest wymieniony jako dawny budynek szpitalny, a nie jako dworek modrzewiowy. Tu wielki ukłon w stronę Autorów. Ale i mała nieścisłość. Jak już pisałem kiedyś, ten budynek stoi pusty i niszczeje. Biblioteka Pedagogiczna nie mieści się w nim od wielu lat (w międzyczasie ma już drugą czy trzecią lokalizację).
I jeszcze jedna nieścisłość. Izba Tradycji Pożarniczych zwana tez Muzeum Św. Floriana mieści się przy ul. Obwodowej a nie Mostowej. I żeby zakończyć. O sprawie rzekomego nagrobka Jana Baptysty Tęczyńskiego i królewny Cecylii Wazy napisano już wiele udowadniając, że wspomniany nagrobek nie jest poświęcony tej parze.
To tyle czepiania
Cieszę się, ze ukazał się taki przewodnik. Niebawem będzie można zapoznać się z nim w naszej Bibliotece. Ale powtórzę: on nie jest tylko do oglądania, ale do praktycznego wykorzystania.
Być człowiekiem w każdej sytuacji
17/07/2009 @ 11:47 am (Recenzje)
Przed kilkoma dniami na moje biurko trafił lipcowy numer Biuletynu Instytutu Pamięci Narodowej (dzięki uprzejmości Redakcji dostajemy darmowy egzemplarz każdego numeru). Jak zwykle lektura jest bardzo pasjonująca. Szkoda tylko, że tak rzadko pojawiają się artykuły dotyczące Lubelszczyzny.

Obecny Biuletyn poświęcony jest tym wszystkim, którzy odmówili współpracy z komunistyczną służbą bezpieczeństwa (UB i SB) bądź z niej zrezygnowali. Wybrane przykłady cichego bohaterstwa osób, które nie dały się złamać. Ich lektura pokazuje, że w każdym czasie i w każdej sytuacji można było zachować swoje człowieczeństwo. To bardzo ważny głos w dyskusji na temat kontaktów z bezpieką, która raz na jakiś czas rozpala się z nową siłą i wielką zajadłością.
Gorąco zachęcam do zapoznania się z zawartością nowego numeru Biuletynu. Wraz z wcześniejszymi jest dostępny w Bibliotece Głównej przy ul. Koszarowej 10A.
Nowa strona w Internecie
10/07/2009 @ 9:39 am (Aktualności, Recenzje)
Dzisiaj trochę nietypowa recenzja. A raczej zaproszenie do zapoznania się i skomentowania nowej strony www. Po kilku miesiącach bardziej lub mniej natężonych prac, dzisiaj o 20 nastąpi wielkie otwarcie serwisu poświęconego Służbie Liturgicznej działającej przy kościele Świętego Ducha w Kraśniku. Serdecznie zapraszam do obejrzenia i skomentowania ![]()
A to adresik: http://www.ministranciduch.cba.pl/news.php
I znowu nazwą mnie “Narcyzem”… :)
03/07/2009 @ 2:13 pm (Autor, Recenzje)
Miała być zachęta do przeczytania innej książki. Miała ukazać się wcześniej. Ale wraz z uczestnikami Wesołych wakacji 2009 z Oddziału Dziecięco-Młodzieżowego szukaliśmy przed południem magicznych i baśniowych miejsc w naszym mieście. A wczoraj zostaliśmy obdarowani, Biblioteka i ja, VI tomem Rocznika Koła Naukowego Historyków Studentów KUL JP II Ibidem oraz Księgą Jubileuszową 90-lecia Koła Naukowego Historyków Studentów KUL. Przypomnę, że przez 4 lata studiów działałem w tej organizacji, a przez 3 lata pełniłem w niej zaszczytną funkcję Skarbnika. Na zakończenie naszej “kołowej” kariery przygotowaliśmy publikację Koło Naukowe Historyków Studentów KUL 1919-2004. Książka wydana w Towarzystwie Naukowym KUL pod redakcją Pani dr Ewy M. Ziółek stawia sobie na celu zaprezentowanie dziejów Koła w omawianym okresie. Dodatkowo jest wzbogacona o kilka wspomnień osób dawniej działających w Kole. Mam i ja w niej swój skromny udział pod postacią artykułu zatytułowanego Grupa Historyczna i Koło Historyków Studentów KUL w okresie międzywojennym (1919-1939).

Pięć lat później nasi kontynuatorzy wydali Księgę Jubileuszową 90-lecia… Ta niewielkich rozmiarów publikacja wydana w Wydawnictwie Werset zawiera kilka ciekawych wspomnień. Mnie najbardziej wciągnęła lektura wspomnień Pana Macieja Sobieraja oraz tekst o prof. Janie Stanisławie Łosiu autorstwa Pani Marii Wrzeszcz.

Również i nasz okres działalności doczekał się dwóch wspomnień. Jedno z nich zatytułowane Z pamiętnika prezesa popełniła nasza kochana Pani Prezes Paulina Dąbrosz-Drewnowska. Drugie, znacznie mniej doskonałe, mojego pióra zatytułowane Byłem KNHS-u Skarbnikiem chyba z niezłym wynikiem. Pewnie po tym co teraz zrobię narażę się ponownie na zarzut, że jestem Narcyzem. Ale na moim blogu chciałbym czasem napisać, co inni o mnie sądzą. Dlatego pozwolę sobie zamieścić kilka fragmentów ze wspomnień Pani Prezes.
Dbaliśmy o to, by spotkania przebiegały w miłej atmosferze. Odkąd skarbnikiem został Jarek Cybulak, mieliśmy zawsze jakieś “drobne” na ciastka. Zazwyczaj przed zebraniem robiliśmy w “zarządzie “zrzutkę”. Jarek szedł wtedy ze swa sakiewką do pobliskiego sklepu, po czym wracał ze słodkościami, wśród których nie brakowało pamiętnych wafelków. Ich pokaźny zakup był jak najbardziej ekonomiczny z racji niespotykanej lekkości, co przy naszych funduszach, a ponadto pragnieniu, by każdego głodnego nakarmić, stanowiło ważki argument w ich wyborze (…)
Kobieca intuicja podpowiedziała mi osobę Jarka Cybulaka, któremu rychło zaproponowałam tę funkcję. Nowy skarbnik, zwany przez nas “ojcem Jarosławem”, został oficjalnie wybrany na najbliższym walnym posiedzeniu Koła. Jarek okazał się z pewnością najuczciwszym i najlepiej zorganizowanym skarbnikiem w historii Koła. Każda najmniejsza wpłata była księgowana w jego specjalnym zeszycie, a drobiazgowość, z jaką wykonywał powierzone sobie zadania, zawsze budziła mój szczery podziw i szacunek.Wszyscy pamiętają ogłoszenia Jarka, nawołujące co semestr członków Koła do uiszczania składki, która wynosiła niezmiennie 5 zł. Ogłoszenia te zawsze zaczynały się od słów “Robaczki moje kochane” (…)
Mogłam ponadto liczyć na Jarka i Szczepana w najtrudniejszych momentach. Profesor Wąsowicz zaś, widząc mnie samą na uczelnianych korytarzach, pytał ze zdziwieniem, gdzie są moje “pistolety” (…)
Droga Paulinko dziękuję za te słowa. Bardzo miło wspominam ten czas. Dlatego teraz chcę pozdrowić wszystkich, z którymi dane było mi przez te lata współpracować. Wierzę, że jeszcze kiedyś ruszymy razem na podbój świata
Pozwólcie, że zakończę słowami, którymi we wspomnianej publikacji podsumowałem całe wspomnienia, a szczególnie dopisek Po latach…
(…) Cieszę się, że Koło dalej sie toczy. W nowej siedzibie nowe twarze, ale ja, ilekroć tam jestem, czuję się po staremu. I zawsze wszystkim Kołowiczom dobrze życzę, a moim młodym przyjaciołom, z którymi współpracuję, mówię że warto się angażować i działać społecznie. Tylko czasem, kiedy zatrzymam się, by złapać trochę oddechu w życiu, wracam myślami do starej, wąskiej i dusznej siedziby, do dźwięcznego śmiechu Pani Prezes, wiecznie narzekającego Łukasza, Dawida, który jeździ koleją i Szczepana chrupiącego precle greckie. Ktoś powie: ot, starość. A ja odpowiem: skądże znowu, idę z uśmiechem dalej w życie, póki mnie ona jeszcze nie woła…
Szczypta złośliwości
16/06/2009 @ 9:29 am (Recenzje)
Zauważyłem, że na “stare lata” robię się złośliwy. Pozwolę sobie wrócić do nowego numeru Głosu Ziemi Urzędowskiej, do lektury którego wczoraj zachęcałem. Polecam go gorąco nadal. Tylko chcę się podzielić małym odkryciem, którego dokonałem wprowadzając artykuły do Bibliografii Regionalnej Ziemi Kraśnickiej. Otóż na stronicy 40 jest opublikowany fragment wspomnień Pana Kazimierza Cieślickiego pt. Wrzesień 1939. Niemcy w Urzędowie. Bardzo ciekawy tekst. Tylko, że w Głosie z roku 1989 na stronicy 22 został zamieszczony identyczny fragment
wzbogacony dodatkowo o rysunek i krótką informację o autorze. Mam nadzieję, że Redakcja chciała po prostu przypomnieć ten interesujący artykuł i zapomniała umieścić informacji, że już był on kiedyś wcześniej drukowany.
Osobiście jestem zwolennikiem przypominania ciekawszych materiałów. Jak wiadomo: “powtarzanie jest matką nauki”. Wbrew tytułowi proszę Szanowną Redakcję o nietraktowanie tego wpisu jako złośliwości, tylko jako dążenie do większego obiektywizmu w recenzji ![]()
Wszystkiego najlepszego przy tworzeniu kolejnych numerów!!!