19/08/2009 @ 9:33 pm (Śmiechem, żartem)
Pomysłów na urlop jest wiele. Najlepiej jeżeli łączy się przyjemne z pożytecznym. W środę 19 sierpnia wybraliśmy się do Chełma, aby odwiedzić Księdza Andrzeja na jego nowej placówce. Spotkaliśmy się z miłym przyjęciem (zresztą innego po Księdzu Andrzeju spodziewać się nie mogliśmy). Przed powrotem postanowiliśmy pójść jeszcze na krótki spacer po mieście. W jego trakcie wymyśliłem kolejny sposób na wakacyjny zarobek. Ponieważ nie jestem chytry dzielę się nim z innymi przebywającymi na urlopie. Instrukcja na poniższym obrazku

1 komentarz
08/06/2009 @ 8:52 am (Śmiechem, żartem)

Zgadnijcie kto to taki?
14 komentarzy
07/05/2009 @ 1:09 pm (Śmiechem, żartem)
W ostatnim numerze Głosu. Gazety Powiatowej znalazłem artykuł, który dał mi do myślenia. Otóż reporterowi tej gazety wpadł w obiektyw aparatu autobus z MPK z błędnie napisaną nazwą ulicy “Piłsudzkiego”. Zainteresowanych problemem odsyłam do lektury Głosu.
Inna scenka. Nasze rondo z bohaterskim partyzantem
sprawia wielu przejezdnym kierowcom problemy. Jeden z moich znajomych z Lublina opowiadał o swojej podróży do Ostrowca Świętokrzyskiego. Po minięciu wyżej wspomnianego ronda zorientował się w Modliborzycach, że tą droga to raczej do upragnionego celu podróży nie dojedzie
Często przechodzę w pobliżu tego ruchliwego miejsca i nieraz już widziałem kierowców pytających o drogę. Ostatnio z daleka zauważyłem duży samochód, którego kierowca dopytywał się usilnie o jakąś ulicę. Ponieważ szedłem powoli, zanim nastąpiła moja kolej przepytał już 4 osoby wyglądające na “tutejsze”. I żadna z nich nie potrafiła wskazać drogi. A poszukiwana przez pana ulica znajdowała się dosłownie “za rogiem”.
Od kilku lat przynajmniej raz na miesiąc dostaję list od pewnej szacownej instytucji. Listy mają to do siebie, że przeważnie są w kopertach. A koperty mają to do siebie, że wypisuje się na nich adres odbiorcy. A adres ma to do siebie, że zawiera, przynajmniej w miastach, nazwę ulicy. A nazwa ulicy ma to do siebie… No dobrze wracam do tematu
Otóz od kilku lat owa instytucja uparcie w moim adresie wpisuje ulicę “Osterury” (zamiast J. Osterwy, na której od dziecka mieszkam). Mimo kilkakrotnego zwracania uwagi problem wciąż występuje.
Nie znamy własnego miasta. Mamy problemy z nazwami ulic (o Osterwie można w życiu nie słyszeć, chociaż “wielkim człowiekiem był”, ale tak “przekręcać” Pana Marszałka…). Przypuszczam, że pigmej w buszu ma lepszą orientację… Sprawia to też, że w całym tym zabieganiu nie dostrzegamy uroków pewnych miejsc. Czy jest na to lekarstwo?
Kiedy byłem dzieckiem często lubiłem patrzeć na globus i wyobrażać sobie dalekie lądy i morza. Miało to też swój walor edukacyjny. Dzięki ciekawości i zabawie czegoś się uczyłem. Więc może by tak stworzyć globus Kraśnika?

Wszystkich mających pomysł na projekt takowego przyrządu zapraszam do współpracy. Sława kraśnickiego Kopernika wciąż czeka…
Dodaj komentarz
01/04/2009 @ 6:53 am (Śmiechem, żartem)
Jak poinformowała wczoraj PAP władze Warszawy prowadzą rozmowy z władzami Kraśnika na temat przeniesienia do naszego miasta Pałacu Kultury i Nauki. Kwestią sporną jest miejsce, w którym owoc przyjaźni polsko-sowieckiej ma stanąć. Zdaje się jednak przeważać opinia, że należy przenieść pomnik Józefa Piłsudskiego i ustawić PKiN w centralnym miejscu Kraśnika.
Bibregkras, który jako pierwszy dotarł do sensacyjnych wiadomości zapytał kilka osób, co sądzą o tym przedsięwzięciu. To dobry pomysł - komentuje pani Janina, emerytka – Rynek jest miejscem, gdzie spotyka się miejscowa chuliganeria. Bluzgają panie, plują. Trochę kultury i nauki im się przyda – kończy zapytana. Piotrek, uczeń jednego z kraśnickich liceów wysuwa pewne wątpliwości: Pomysł jest ciekawy, ale słyszałem, że rusza budowa obwodnicy miasta, która wyprowadzi ruch kołowy poza centrum. Dlatego niewielu kierowców będzie mogło zobaczyć największą atrakcję Kraśnika. Może właściwsza będzie lokalizacja w pobliżu planowanej obwodnicy. Pan Henio ma swój stragan na kraśnickim targowisku od sześciu lat. A ja się proszę pana zapytuję: czemu na Rynku? A może tak na zamczysku? Będzie jeszcze bardziej widoczny, no i nareszcie będą w pobliżu targu toalety z prawdziwego zdarzenia. Panią Zenobię spotkałem na schodach Starostwa. Mieszka w okolicach Kraśnika. Zawsze, jak przyjeżdżam do miasta, do urzędu, lekarza, czy Biedronki to szkoda mi tego chłopiny co stoi na warcie niedaleko dworca PKS-u. Zawsze z tym karabinem, lekko odziany. Przydałby mu się taki pałac, żeby się czasem ogrzać a i jakąś kobitkę sobie zaprosić.
A jakie jest Wasze zdanie na temat planowanego przedsięwzięcia?

Dodaj komentarz
18/02/2009 @ 3:08 pm (Śmiechem, żartem)
Kraśnik w roku 20 026 (sic!). Miasto ma obszar 25,28 km2 z czego użytki rolne stanowią 45% a leśne 17%. Samo miasto stanowi 2,51% powiatu. Niewiele się zmieniło od dnia dzisiejszego. Prawda? Właściwie to nic. Uspokajam wszystkich, którzy właśnie sięgają po telefon, żeby wezwać dla mnie pomoc obawiając się, że przedawkowałem rozpuszczalnik albo jakiś inny klej
. Nie piszę powieści ani scenariuszów filmów s-f. Nadmieniam również, że nie mam prywatnych objawień ani żadnych wizji. Mają je natomiast autorzy strony www.e-lublin.pl/mapapowiaty/krasnicki/krasnikgm.php#o1 Bo pod takim właśnie adresem znalazłem zacytowane powyżej rewelacje. Tak, tak wiem. Zwykła literówka. Czepiam się kogoś samemu robiąc podobne błędy. Tylko, że ta literówka tak sobie wisi na tej stronie i wisi. A ktoś szukający informacji nie wie z którego roku pochodzą prezentowane dane.
Kraśnik ma wiele nieodkrytych jeszcze uroczych zakątków. To pewne. Ja od kilku dni poszukuję pozostałości kraśnickiego zamku. Nie przecieraj ze zdumienia oczu Drogi Czytelniku. Mamy w mieście zamczysko a na nim pozostałości zamku. Przynajmniej tak informuje strona www.roztocze.info/niezbednik-turysty/indeks-miejscowosci/175-krasnik wymieniając wśród godnych polecenia zabytków Kraśnika wzgórze zamkowe z pozostałościami zamku z przełomu XIV i XV wieku . Dla mnie pozostałość oznacza, że coś tam jeszcze zostało. Resztki jakiejś baszty, murku, czy chociażby, za przeproszeniem uszu Szanownych Czytelniczek, ustęp do którego Jaśnie Oświecony Pan Wojewoda Tęczyński piechotą chadzał. Wszyscy, którzy znają wzgórze zamkowe w Kraśniku wiedzą, że czegoś takiego tam nie ma. Wprawne oko dostrzeże pozostałości fos, zarys samego wzgórza i tyle. Resztę kryje ziemia. Zresztą na tej samej stronie mamy taką wzmiankę: Już w 1646 r. zamek chylił się ku upadkowi, a w 1657 r. został doszczętnie zniszczony przez Szwedów. Jego pozostałości rozebrano w l poł. XVIII w. Skoro je rozebrano, to skąd się teraz wzięły? No i zastanówmy się: czy aby na pewno zamczysko w takim stanie, jak jest teraz nadaje się do zapraszania turystów? Zwłaszcza, że Tęczyński załatwiając potrzeby fizjologiczne do ustępu chadzał, a dzisiejszym bywalcom wzgórza zamkowego wystarczają krzaczki obficie tam porosłe. Kochając miasto nie chcemy chyba, żeby opuszczający go turyści mieli dosłownie g… wspomnienia.
Na tej samej stronie wśród zabytków godnych polecenia znajduje się fotografia plebani przy kościele Świętego Ducha. Wiem, wiem. Jest ładna. Też ją lubię. Ale zabytek z niej póki co żaden. Co innego stojący obok budynek byłego Szpitala Św. Ducha. To prawdziwy relikt przeszłości. I bardzo cenny. Ale też jest to ruina. A dom rektoralny (plebania) tak ładnie wygląda (inna sprawa, że kiedyś TV Lublin w jednym ze swoich reportaży zaprezentowała właśnie ten budynek jako dawny przytułek dla ubogich).
Zachęcam też do obejrzenia galerii zdjęć na tej stronie. Zostańmy przy kościele Św. Ducha. Podpis pod zdjęciem przedstawiającym stojącą przy nim dzwonnice może sugerować, że również wybudowano ją w XVIII w. w stylu barokowym. Tymczasem powstała ona w II poł. XX wieku. Od autorów strony mającej za zadanie spełnianie funkcji przewodnika po Roztoczu należy chyba wymagać większej rzetelności i kompetencji. A swoją drogą: ciekawe, czy byli kiedykolwiek w Kraśniku i zwiedzali miasto. Bo mam takie małe wątpliwości…
Ale koniec z tym wytykaniem błędów innym. Dlaczego o tym piszę. Ja również jestem omylny. Jak każdy człowiek. Ale chcę uwrażliwić wszystkich, którzy czytają te słowa, i którzy traktują Internet jako jedyne źródło informacji. Nic bardziej błędnego. To dobre narzędzie, ale do doskonałości mu daleko. I jeszcze jedno przemyślenie: zawsze, ale zwłaszcza w dzisiejszych czasach, aby dotrzeć do sedna prawdy i poznać, jak to mawiał Leopold von Ranke wie es eigentlich gewesen (tak jak to istotnie było), trzeba po pierwsze primo krytycyzmu, po drugie primo krytycyzmu i po trzecie primo krytycyzmu
Dodaj komentarz
15/01/2009 @ 9:02 am (Śmiechem, żartem)
Poniżej zamieszczam fragment utworu jednego z twórców mieszkających na terenie naszego powiatu. Pytanie do gości mojego bloga brzmi: kto jest autorem i na terenie której gminy zamieszkuje? Życząc miłej lektury czekam na odpowiedzi 
(…) Od pierwszej już godziny rade są potańczyć kobiety dziewczyny.
Chłopaków chłopów z kątów, spod okien wszystkich wywołują.
Chętnie sobie z nimi razem potańcują.
Pan Walenty na skrzypkach oberki wycina.
Bardzo tęga przy tym jego mina.
Prot go wspiera na klarnecie.
Wszyscy o tym chyba wiecie.
Jan wąsaty choć z oddali
bardzo głośno w bęben wali.
Wspomaga go kum Ambroży swoim basem jak dołoży
Wszyscy tańczą i śpiewają i o swej tradycji nie zapominają.
Widząc to chłopaki tak sobie dumali
może by który z nich weselną pierzynę dostali.
Ja też kiedyś na piórni o tym pomyślałem sztuka się udała
no bo weselna pierzyna także i mnie się dostała.
Jeszcze dziś mam bardzo uśmiechniętą minę
Jak oboje z babcią walim pod pierzynę.
Ci co nieżonaci niech tego żałują.
Jak smakuje żona chyba nie skosztują.
Oni powiadają lepsze wino, wódka, pryta
Jeżeli żona, jeżeli kobita.
Gdyby się który ożenił rozweseli mu się minka
no bo żona to lepsza jak szynka.
14 komentarzy