Pamiątki przeszłości czy uciążliwe ruiny?

Jak można spędzić piątkowy wieczór z ładną dziewczyną? 🙂 Sposobów jest na pewno kilka. Ale chyba mało kto wpadnie na pomysł, żeby upłynął on na zakurzonym strychu wśród starych rupieci. No cóż niektórzy mają takie swoje zboczenia – a śmiem twierdzić, że najwięcej mają ich artyści i historycy. Dlatego też w ostatni piątek nastąpiła ich kumulacja: przez kilka godzin wspólnie z Kasią – studentką WSP UMCS – w ekstremalnych warunkach (zimno, kurz i brrrr pająki) czyniliśmy przygotowania do inwentaryzacji wszystkiego, co w kościele Świętego Ducha w Kraśniku warte jest spisania.
We wpisie Czyżby deficyt regionalistów? skarżyłem się na brak monografii Kraśnika. Takiej pracy nie bierze się z powietrza. Nie można jej też napisać na podstawie „prywatnych objawień”. 🙂 Jej powstanie muszą poprzedzić inne, mniejsze monografie, w których zostaną opublikowane wyniki badań pozwalające na opracowanie jednej dużej publikacji. Na podstawie wiedzy, którą posiadam kraśnicki kościół Świętego Ducha niebawem będzie chyba najlepiej opracowanym i opisanym miejscem w naszym mieście i okolicy. Ale prace i artykuły na jego temat nie wystarczą, by na ich podstawie stworzyć książkę o przeszłości grodu nad Wyżnicą.
Smutnym jest, że tak mało interesujemy się naszą przeszłością, otaczającymi nas zabytkami. Miałem szczęście obserwować od samego początku prace konserwatorskie przy kościele Św. Ducha. Widziałem, jak naszej „perełce” przywracany jest dawny blask i piękno. Ostatnio ucieszył mnie artykuł w Dzienniku Wschodnim z 14 stycznia tego roku, informujący nas o podjętych staraniach, których uwieńczeniem ma być remont kaplicy Świętej Trójcy w Stróży (http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090114/KRASNIK/960938036). Ale co z innymi zabytkami? W centrum miasta, przy ul. Narutowicza rozpada się będący w prywatnych rękach budynek dawnego szpitala Św. Ducha, tzw. „dworek modrzewiowy”. Jest to jeden z ciekawszych drewnianych obiektów z II połowy XVIII wieku w skali całego kraju.
No właśnie. Dla jednych te obiekty, to cenne pamiątki przeszłości. Dla innych kłopotliwe ruiny, które powinny się do reszty zawalić i nie rzucać kłód pod nogi kroczącej nowoczesności i świetnym interesom.
Czy opieka nad zabytkami jest potrzebna? Czy trzeba grzebać się w przeszłości? Czy komuś to jeszcze jest potrzebne? Czekam na Wasze opinie Drodzy Czytelnicy tego bloga.

Advertisements

2 komentarze

  1. Kana said,

    19/01/2009 @ 7:59 pm

    Panie administratorze, śmiem twierdzić, iż warto jest buszować po strychach i innych tego typu zakurzonych zakamarkach ( piwnicach, schowkach na szczotki itp, itd) pomimo zagrożenia jakim jest pylica, spotkanie 3go stopnia z pająkiem, tudzież innym z tych kręgów insektem…
    Pomimo tego, warto.
    Dziękuję wylewnie i do zobaczenia w Dolinie Kurzu 🙂

  2. bibregkras said,

    20/01/2009 @ 12:00 pm

    „Dolina Kurzu” brzmi w moich uszach niemalże jak „Kraina Wiecznych Łowów” albo „Kraina Wiecznej Szczęśliwości” 🙂 Ale zrozumieć to mogą tylko osoby dotknięte takim samym „zboczeniem” 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: