Pracowity tydzień :)

No i utonąłem w masie notatek, wśród stosów książek i znacznie mniej licznych, ale za to bez porównania ciekawszych archiwaliów. Z obiecywanych bieżących informacji nic nie wyszło. Niech mi to będzie wybaczone, ale kiedy wpadnę w twórczy szał zapominam o całym świecie:)
Wczoraj w Archiwum Państwowym w Lublinie miałem w ręku teczkę z ciekawymi materiałami. Dotyczyły one różnych zebrań i zgromadzeń, które w 1925 roku miały miejsce na terenie powiatu janowskiego. Dla niezorientowanych kilka słów wyjaśnienia. W okresie międzywojennym Kraśnik leżał właśnie w tym powiecie, który swoim obszarem obejmował mniej więcej tereny dzisiejszych powiatów kraśnickiego i janowskiego.
Cóż takiego ciekawego w przeglądanych aktach? Po pierwsze sama zasada, która wtedy obowiązywała, że każde spotkanie należy zgłosić w Starostwie, które następnie o takowym informowało miejscowy posterunek Policji Państwowej. Jego komendant był zobowiązany wysłać tam funkcjonariusza, który z kolei sporządzał raport. I to bez względu na to, czy był to wiec z udziałem posła, czy było to szkolenie w sprawie produkcji jaj. Już słyszę dzisiaj te krzyki wznoszone w obronie łamanych praw obywatelskich i inwigilacji. Ale przynajmniej władze lokalne widziały co dzieje się na ich podwórku i mogły szybko interweniować (zważywszy, że policjant zawsze był na miejscu). Sprawa komplikuje się nieco po „przewrocie majowym” w 1926 roku, kiedy to wyczuwa się mocniejszą chęć inwigilacji i zbierania materiałów na opozycję. Ale zostając w 1925 roku – z pism organizatorów imprez wcale nie wynika, że traktowali to jako szykany. Wręcz przeciwnie. Było to dla nich zwykłe administracyjne działanie, które miało na celu zapewnienie należytego porządku.
Swoją drogą na owe spotkania, które najczęściej odbywały się w Janowie Lubelskim i Kraśniku, przychodziło bardzo dużo osób. I tak np. na spotkanie w Kraśniku z posłem Polskiej Partii Socjalistycznej Józefem Niskim w dniu 1 listopada 1925 roku przyszło ok. 500 osób. Zważywszy na wolniejszy przepływ informacji, gorsze drogi (zwłaszcza o tej porze roku) i mniejszą liczbę ludności przypuszczam, że wielu dzisiejszych polityków życzyłoby sobie takiej frekwencji na swoich spotkaniach. Świadczy to też jak najlepiej o społeczeństwie, które było spragnione informacji o sytuacji w kraju i liczyło też chyba naiwnie, że poprzez takie wiece uda mu się choć trochę wpływać na czyny swoich przedstawicieli w Warszawie.
I na zakończenie. Lata międzywojenne, to taki dziwny okres, gdzie posłowie nie zakładali biur preferując bezpośrednie spotkania z wyborcami, na które przybywali koleją a często zdarzało się, że i zwykłą chłopską furmanką…

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: