O marności tego świata, wieszaniu śledzia i Panu Żurskim

Wstępna Środa następuje, kuchareczka żur gotuje. Pewnie gdyby wczorajszej nocy odwiedził mnie Pan Zapust, to dzisiaj kwaśny żur byłby wskazany 🙂 A tak siedzi człowiek przy komputerze, w brzuszku burczy i boi się coś zjeść (słyszałem, że dzisiaj w Krakowie kupując kebaba można dostać chleba z popiołem 🙂 ).
No właśnie. Zacznijmy od popiołu. Symbolizuje on kruchość naszego żywota i przypomina, że cały ten świat jest marnością. Ale może służyć też do niezłej zabawy. W świetnym dziełku Jędrzeja Kitowicza znajdujemy i taki opis zabaw czynionych przez dokazującą młodzież w Środę Popielcową (dawniej zwaną również „wstępną”): (…) jaki młokos przed przechodzącą lub tuż za przechodzącą niewiastą albo jaka dziewka przed lub za przechodzącym mężczyzną rzucała o ziemię garnek popiołem suchym napełniony, trafiając tym pociskiem tak blisko osoby, że popiół z garka rozbitego, wzniesiony na powietrze, musiał ją obsypać albo obkurzyć. Co zrobiwszy swawolnica lub swawolnik, zawoławszy: „Półpoście, mości panie” lub „mościa pani”, albo „panno”, uciekł; że zaś nie kożdy mógł znieść cierpliwie taki ceremoniał, sukni i oczom szkodliwy, mianowicie gdy między osobą czyniącą i cierpiącą żadnej przyjaźni i znajomości nie było, trafiało się, że stąd wynikały zwady i bitwy (…)
Albo jak tu się nie uśmiechnąć, gdy się słyszy o dawnym zwyczaju wieszania na sznurku szkieletu śledzia, który miał przypominać o zakazie spożywania mięsa. A wymieniony w tytule tego wpisu Pan Żurski to oczywiście nie kto inny, jak dominujący w wielkopostnym menu kwaśny żur. Surowe były zasady wielkopostne. Bolesław Chrobry za łamanie postów zęby wybijać kazał, później też szukano najróżniejszych sposobów umartwienia nędznego a grzesznego ciała (aż niektórych praktyk Kościół musiał zabraniać 🙂 ). O tym jak rygorystycznie przestrzegano postu może świadczyć fakt, że w okresie Wielkiego Postu używano nawet innych naczyń, albo starannie myto i wyparzano te używane cały czas, tak by nawet odrobinka tłuszczu nie złamała surowych przepisów. Dziś to wszystko oczywiście znacznie złagodniało. Ale w świadomości sporej części naszego społeczeństwa rozpoczynający się dzisiaj czas to okres zadumy, refleksji, umartwiania i smutku.
Czy aby koniecznie smutku? Przywołane wyżej psoty i zwyczaje, które były dość zabawne to nie tylko zakamuflowana próba przedłużenia karnawału. To również, a może nawet przede wszystkim, chęć przemycenia odrobiny uśmiechu na ten smutny czas. I wcale nasi przodkowie nie byli tu odkrywcami. Najmądrzejsza z książek, jakie w życiu czytałem (a było ich kilka 🙂 ) w 6 rozdziale Ewangelii wg św. Mateusza zawiera m.in. takie słowa: Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą.
Nie wiem na ile psoty i figle naszych przodków brały się z wierności Ewangelii, a na ile z chęci uchronienia się przed czarną depresją. Ale skutek był ten sam. A więc Panie i Panowie, choć pochmurne niebo za oknem a w brzuszku pusto, więcej uśmiechu i radości – niech błyszczą wasze zęby jak śledziowe ości 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: