Stanisław Łokuciewski ps. „Mały”, „Nieczuja” (1914-1973), cz. I

Byłem jednym z nich, trochę starszym, bardziej odpowiedzialnym, ale jednocześnie bardziej obciążonym odpowiedzialnością za ich młode głowy i serca.
Te słowa nie odnoszą się do mnie. Choć pracując z młodymi ludźmi może czasem miałbym podobne odczucia. Przytoczony wyżej fragment pochodzi ze Słowa wstępnego do wspomnień pozostawionych przez Stanisława Łokuciewskiego, oficera Wojska Polskiego, żołnierza Armii Krajowej, dowódcy oddziału partyzanckiego i więźnia sowieckich łagrów. Wielkiego Polaka i gorliwego patrioty. Dzisiaj chcę przedstawić pierwszą część jego życiorysu. Przedstawiając kolejne etapy jego życia będę opierał się w znacznej mierze na wiadomościach zawartych w mojej pracy proseminaryjnej napisanej w 2003 roku pod kierunkiem prof. dr hab. Mirosława Piotrowskiego, zatytułowanej Oddział Lotny obwodu kraśnickiego Armii Krajowej w latach 1943-1944 oraz na wspomnieniach samego „Małego”, które trafiły do moich rąk nieco później. Z góry będę wdzięczny za wszystkie komentarze, które wniosą coś nowego do życiorysu tej postaci albo skorygują ewentualne błędy. Kolejny odcinek w środę 8 sierpnia.

    W wolnej Rzeczypospolitej i w wojennej zawierusze 1939 roku

Stanisław Łokuciewski przyszedł na świat 5 sierpnia 1914 roku. Był to czas, kiedy świat rozkręcał wojenną machinę, która przeszła później do historii jako I wojna światowa. Dzień po jego narodzinach Pierwsza Kompania Kadrowa wyruszy z Oleandrów, co zapoczątkuje ostatni etap polskiego marszu do niepodległości. Te dwa wydarzenia można uznać jako symboliczne dla wtedy naprawdę małego Stasia (swój późniejszy pseudonim utworzy od wysokiej sylwetki, która na zachowanych fotografiach znacznie góruje nad innymi). Znaczna część życia upłynie mu na walce o wolną i suwerenną Polskę.
Niewiele wiemy o pierwszych latach jego życia i rodzinie. Pewne jest, że urodził się w rodzinie inteligenckiej. Miejsce urodzenia nie jest już tak jednoznaczne. Sam Łokuciewski podaje jako miejsce swojego urodzenia Petersburg. Natomiast Roman Bar ps. „Słowianin” w biografii por. „Małego” podaje Baku. W każdym bądź razie jest pewne, że przyszedł on na świat w głębi Rosji. Jakie wiatry zawiały tam jego rodziców nie wiadomo. Raczej nie była to jeszcze przymusowa ewakuacja, która dotknie później wielu mieszkańców Królestwa Kongresowego, których zaborca rosyjski wywiezie w głąb władztwa carów „chroniąc” w ten sposób przed zaborcą niemieckim i austro-węgierskim. Mogła ich tam pognać możliwość zarobienia pieniędzy, zrobienia kariery, ale też niepokorna dusza polska tylekroć powodująca zesłanie, czy więzienie. Wiadomo, że do Polski rodzina Łokuciewskich wróciła przed 1930 rokiem. Spotkałem się z wersją, że Stanisław był bratem Witolda Łokuciewskiego, polskiego pilota, członka słynnego Dywizjonu 303. Niestety dostępne życiorysy Witolda i jego ojca Antoniego (zamordowanego w Katyniu) nic o tym nie wspominają. Ale wiele wskazuje na to, że mógł być ich krewnym.
W wieku 16 lat wkracza na drogę służby wojskowej, którą będzie kroczył przez wiele lat a wierny jej pozostanie do końca życia. W 1930 roku wstępuje do Korpusu Kadetów nr 3 w Rawiczu. Konsekwentnie dąży do „marszałkowskiej buławy”, którą ponoć każdy żołnierz w plecaku nosi, ale 99% gdzieś ją po drodze gubi. W 1938 roku kończy Szkołe Podchorążych Piechoty w Komorowie k. Ostrowii Mazowieckiej.
W tym samym roku, jako świeżo upieczony podporucznik rozpoczyna służbę w 36 pułku piechoty Legii Akademickiej, który stacjonował w Warszawie. Niewiele wiadomo o jego życiu osobistym w tym czasie. Z pewnością poza obowiązkami służbowymi znajdował czas na rozrywki, które Stolica serwowała w nadmiarze. Według niepotwierdzonego źródła w tym czasie się ożenił, ale małżeństwo po krótkim okresie trwania zakończyło się rozwodem.

W rok po nominacji młody oficer stanął do pierwszego poważnego egzaminu. Wraz ze swym macierzystym pułkiem wchodzącym w skład 28 dywizji piechoty bierze udział w wojnie obronnej 1939 roku. Po walkach pod Wieluniem na czele kompanii osłaniał odwrót wycofujących się w kierunku Warszawy, wzdłuż linii kolejowej Żyrardów-Warszawa oddziałów. W miejscowości Brwinów natrafiono na bardzo silną i dobrze zorganizowaną obronę niemiecką, której nie zdołało przełamać trzykrotne polskie natarcie, w tym i na bagnety. Dowództwo podjęło wtedy decyzję o obraniu kierunku dalszego marszu na Kampinos-Modlin. Ponownie ppor. Stanisław Łokuciewski na czele swojej kompanii miał ubezpieczać oderwanie się pułku od nieprzyjaciela. Jednak po wykonaniu zadania kompania, z której zostało tylko 7 ludzi, nie mogła dołączyć do pułku. W okolicach Piaseczna nasz bohater dostał się do niemieckiej niewoli. Przewieziony do obozu w Żyrardowie podejmuje udaną próbę ucieczki. Jak pisał w swojej relacji po 27 godzinach niewoli zbiegł z niej na czele grupy ponad 100 żołnierzy, z których kilku niestety zginęło od kul pościgu. Była to pierwsza w jego życiu podjęta ucieczka z rąk wroga. Nie ostatnia. Honor oficera nakazywał podejmować próby ucieczki z niewoli. Ujawnia się tu również odwaga młodego oficera i zdolność do błyskawicznego podejmowania decyzji. Przedzierając się do Warszawy od strony pól wyścigowych ponownie dostaje się do niewoli. Nie do końca wiadomo, czy Niemcy zorientowali się, że mają do czynienia ze zbiegłym z niewoli oficerem, czy tez po prostu postanowili go upokorzyć. Rozebranego do naga pędzono przed niemieckimi samochodami w kierunku na Konstancin. W wyniku silnego ostrzału artyleryjskiego udało mu się ponownie zbiec.
Był koniec września 1939 roku. Dogasały już walki ostatnich regularnych oddziałów Wojska Polskiego. Łokuciewski udaje się do swojej rodziny zamieszkałej w Leśnej Podkowie. Nie siedzi z założonymi rękoma. Przegrana została jedna bitwa, ale wojna trwała nadal…

Reklamy

3 komentarze

  1. Jan Kotarski said,

    17/07/2012 @ 8:47 pm

    Witold Łokuciewski był stryjecznym bratem staniśława Łokuciewskiego. Wielokrotnie odwiedzał go w Kazimierzu dolnym oraz Puławach, Bywał tez w domu mojego Ojca Czesława Kotarskiego, który był bardzo zaprzyjazniony w Małym. Spotykali się niemal codziennie bowiem Łokuciewski mieszkał ok 200 m od naszego domu. Jako mlody chłopiec ciagle nakłaniałem Go do opowiesci o partyzantach. Pamiętam tez , że w okresie szkoły oficerów piechoty w Zambrowie uprawiał boks i chyba była nawet mistrzem WP w wadze ciezkiej w któryms roku. Otrzymałem od niego zagarek Atlantik z wygrawerowanym, napisem za zajecioe I miejsca w mistrzostwach Polski WP w boksie. Wiecej szczegółów biograficznych nie pamiętam. Wiem ze naisał swoj dosc obszerny zyciorys oraz wspomnienia- to wspólnie z Zygmuntem Łabędzkim ps. Łoś z Warszawy, który był jego adiutantem .
    Jan Kotarski

  2. bibregkras said,

    13/08/2012 @ 8:59 am

    Niestety na życiorys nie udało mi się do tej pory natrafić, choć słyszałem o nim. Natomiast dysponuje kserokopią wspomnień „Małego” pisanych wspólnie z „Łosiem”. Być może kiedyś uda się je opracować i wydać drukiem.

  3. kus said,

    19/02/2015 @ 10:44 pm

    Witam, mam na imię Joanna. Jestem wnuczką Marysi Łokuciewskiej (po mężu Praxmajer),siostry Stanisława Łokuciewskiego. Chciałabym nawiązać kontakt aby poznać losy Stanisława, Marii, ich brata Stefana i może całej rodziny.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: