I znowu nazwą mnie „Narcyzem”… :)

Miała być zachęta do przeczytania innej książki. Miała ukazać się wcześniej. Ale wraz z uczestnikami Wesołych wakacji 2009 z Oddziału Dziecięco-Młodzieżowego szukaliśmy przed południem magicznych i baśniowych miejsc w naszym mieście. A wczoraj zostaliśmy obdarowani, Biblioteka i ja, VI tomem Rocznika Koła Naukowego Historyków Studentów KUL JP II Ibidem oraz Księgą Jubileuszową 90-lecia Koła Naukowego Historyków Studentów KUL. Przypomnę, że przez 4 lata studiów działałem w tej organizacji, a przez 3 lata pełniłem w niej zaszczytną funkcję Skarbnika. Na zakończenie naszej „kołowej” kariery przygotowaliśmy publikację Koło Naukowe Historyków Studentów KUL 1919-2004. Książka wydana w Towarzystwie Naukowym KUL pod redakcją Pani dr Ewy M. Ziółek stawia sobie na celu zaprezentowanie dziejów Koła w omawianym okresie. Dodatkowo jest wzbogacona o kilka wspomnień osób dawniej działających w Kole. Mam i ja w niej swój skromny udział pod postacią artykułu zatytułowanego Grupa Historyczna i Koło Historyków Studentów KUL w okresie międzywojennym (1919-1939).

Koło1

Pięć lat później nasi kontynuatorzy wydali Księgę Jubileuszową 90-lecia… Ta niewielkich rozmiarów publikacja wydana w Wydawnictwie Werset zawiera kilka ciekawych wspomnień. Mnie najbardziej wciągnęła lektura wspomnień Pana Macieja Sobieraja oraz tekst o prof. Janie Stanisławie Łosiu autorstwa Pani Marii Wrzeszcz.

Koło2

Również i nasz okres działalności doczekał się dwóch wspomnień. Jedno z nich zatytułowane Z pamiętnika prezesa popełniła nasza kochana Pani Prezes Paulina Dąbrosz-Drewnowska. Drugie, znacznie mniej doskonałe, mojego pióra zatytułowane Byłem KNHS-u Skarbnikiem chyba z niezłym wynikiem. Pewnie po tym co teraz zrobię narażę się ponownie na zarzut, że jestem Narcyzem. Ale na moim blogu chciałbym czasem napisać, co inni o mnie sądzą. Dlatego pozwolę sobie zamieścić kilka fragmentów ze wspomnień Pani Prezes.
Dbaliśmy o to, by spotkania przebiegały w miłej atmosferze. Odkąd skarbnikiem został Jarek Cybulak, mieliśmy zawsze jakieś „drobne” na ciastka. Zazwyczaj przed zebraniem robiliśmy w „zarządzie „zrzutkę”. Jarek szedł wtedy ze swa sakiewką do pobliskiego sklepu, po czym wracał ze słodkościami, wśród których nie brakowało pamiętnych wafelków. Ich pokaźny zakup był jak najbardziej ekonomiczny z racji niespotykanej lekkości, co przy naszych funduszach, a ponadto pragnieniu, by każdego głodnego nakarmić, stanowiło ważki argument w ich wyborze (…)
Kobieca intuicja podpowiedziała mi osobę Jarka Cybulaka, któremu rychło zaproponowałam tę funkcję. Nowy skarbnik, zwany przez nas „ojcem Jarosławem”, został oficjalnie wybrany na najbliższym walnym posiedzeniu Koła. Jarek okazał się z pewnością najuczciwszym i najlepiej zorganizowanym skarbnikiem w historii Koła. Każda najmniejsza wpłata była księgowana w jego specjalnym zeszycie, a drobiazgowość, z jaką wykonywał powierzone sobie zadania, zawsze budziła mój szczery podziw i szacunek.Wszyscy pamiętają ogłoszenia Jarka, nawołujące co semestr członków Koła do uiszczania składki, która wynosiła niezmiennie 5 zł. Ogłoszenia te zawsze zaczynały się od słów „Robaczki moje kochane” (…)
Mogłam ponadto liczyć na Jarka i Szczepana w najtrudniejszych momentach. Profesor Wąsowicz zaś, widząc mnie samą na uczelnianych korytarzach, pytał ze zdziwieniem, gdzie są moje „pistolety” (…)

Droga Paulinko dziękuję za te słowa. Bardzo miło wspominam ten czas. Dlatego teraz chcę pozdrowić wszystkich, z którymi dane było mi przez te lata współpracować. Wierzę, że jeszcze kiedyś ruszymy razem na podbój świata 🙂 Pozwólcie, że zakończę słowami, którymi we wspomnianej publikacji podsumowałem całe wspomnienia, a szczególnie dopisek Po latach
(…) Cieszę się, że Koło dalej sie toczy. W nowej siedzibie nowe twarze, ale ja, ilekroć tam jestem, czuję się po staremu. I zawsze wszystkim Kołowiczom dobrze życzę, a moim młodym przyjaciołom, z którymi współpracuję, mówię że warto się angażować i działać społecznie. Tylko czasem, kiedy zatrzymam się, by złapać trochę oddechu w życiu, wracam myślami do starej, wąskiej i dusznej siedziby, do dźwięcznego śmiechu Pani Prezes, wiecznie narzekającego Łukasza, Dawida, który jeździ koleją i Szczepana chrupiącego precle greckie. Ktoś powie: ot, starość. A ja odpowiem: skądże znowu, idę z uśmiechem dalej w życie, póki mnie ona jeszcze nie woła

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: