Stanisław Łokuciewski ps. „Mały”, „Nieczuja” (1914-1973), cz. II

            Lata okupacji niemieckiej

Początki pracy por. Łokuciewskiego w konspiracji są dość tajemnicze. Jest wiele spraw niejasnych, co nie dziwi zważywszy na tajny charakter podejmowanych działań. Młody oficer zaangażował się w działalność podziemną niemalże od samego początku okupacji. Nie będę tu opisywał jego kolejnych działań, z których wiele udaje się odtworzyć tylko na zasadzie hipotez. Myślę, że czytelnika tego bloga bardziej zainteresują działania podejmowane na naszym terenie. W tej części chcę przedstawić fragment wspomnień samego por. S. Łokuciewskiego z jednej akcji. W kolejnej części napiszę więcej o dowodzonym przezeń oddziale i jego walkach w Akcji „Burza”.
Na terenie Okręgu Lublin AK pojawia się po raz pierwszy w maju bądź czerwcu 1942 roku. Od tego czasu pseudonim „Nieczuja” zastepuje pseudonimem „Mały”. Rozkazem komendanta Okręgu płk Kazimierza Tumidajskiego ps. „Marcin” zostaje mianowany adiutantem komendanta Obwodu „Jemioła” (Kraśnik-Janów Lubelski) kpt. Ryszardzie Kaczkowskim ps. „Ryszard”. Jak sam wspomina po przybyciu na teren Obwodu zastał tam wielki bałagan i rozgardiasz. Po krótkim pobycie udaje się w jakimś bliżej nieznanym celu do Warszawy. Po powrocie we wrześniu zastaje nowego komendanta Tadeusza Wingerta ps. „Warta”. Pomaga mu przy zaprowadzeniu nowych porządków na podległym terenie. Funkcję adiutanta będzie pełnił aż do mianowania go dowódcą oddziału partyzanckiego. A teraz opis jednej z akcji zaczerpnięty ze wspomnień „Małego”.
Gestapowca, który mnie dwa razy poczęstował w plecy, spotykałem czasem przechodzącego w mieście i kątem oka starałem się zapamiętać jego wygląd. Liczyłem, że może nadarzy się okazja zapłacić mu za szturchaniec. Nietrudno było ,sobie go zapamiętać. Był przystojny i chodził bardzo starannie i elegancko ubrany. Zawsze w mundurze z przewieszonym pistoletem maszynowym przez ramię. Jak się dowiedziałem był jednym z oprawców, ale miał tą zaletę, że kochał pieniążki i złoto. I zawsze można go było przekupić.
Wyjazd do partyzantki spowodował, że zapomniałem o nim zupełnie. Los jednak pozwolił mi zetknąć się z nim jeszcze raz. (…)
Tak się złożyło, że któregoś dnia miałem wysłać patrol na stację kolejową [w Kraśniku przyp. J.C.]. Patrol miał czekać w umówionym miejscu nieopodal stacji na łącznika, który miał przyjechać z Warszawy i przywieźć mi trochę leków i środków opatrunkowych dla oddziału. Wykorzystałem tą okazję i osobiście pojechałem konno z patrolem na umówione miejsce.
Przyjechaliśmy na trzy godziny przed czasem przybycia pociągu i pozostawiliśmy konie i dwóch ludzi w lesie, dobry kilometr od stacji. Udaliśmy się na skraj lasu. (…)
Pogoda dopisywała więc na zmianę to drzemaliśmy w cieniu leśnego poszycia, to znów wygrzewaliśmy się na słońcu. Zawsze jednak dwóch ludzi obserwowało pilnie wyznaczone obiekty. Byłem bardzo śpiący więc w końcu postanowiłem się zdrzemnąć godzinę z tym jednak, że o ile obserwatorzy zauważą jakiś ruch w obrębie stacji lub na drodze mają mnie natychmiast obudzić. Otulony w pelerynę szybko usnąłem.
Musiałem zasnąć mocno, gdyż poczułem przez sen, że ktoś mnie dobrze tarmosi. Oczy jednak nie chciały się otworzyć i bezwiednie przez sen broniłem się przed tarmoszącymi mnie rękami. Kiedy jednak do ucha powiedziano mi magiczną wiadomość momentalnie byłem trzeźwy. Wiadomością to było: Niemiec na dworcu. Wzniosłem do oczu lornetkę. W szkłach ujrzałem znajomego mi gestapowca. Stał na peronie wystawiwszy twarz do słońca.
Już o niczym nie myślałem, tylko jak to zrobić, aby dostać go w swoje ręce. Patrzę na zegarek i stwierdzam, że o ile nie będzie opóźnienia, to pociąg za niecałe 15 minut powinien wtoczyć się na stację. (…)
Postanawiam, że z chwilą jak pociąg wtoczy się na stację ja wycofam się z jednym chłopcem w głąb lasu. Przebiegniemy lasem 150 metrów prawo i dojdziemy do sztapli za którymi ukryjemy się. (…) Pozostałym dwom ludziom polecam, aby ustawili rkm na stanowisko i w razie gdyby nie udało się nam zaskoczyć Niemca, a ten z kolei chciałby się wycofać do budynku stacyjnego mają strzelać i starać się go wtedy zlikwidować. (…)
Skończyłem wydawać polecenia i wyznaczyłem jednego z czterech ludzi, który miał iść za mną, gdy usłyszeliśmy z daleka gwizd pociągu.
Pociąg powoli wtacza się na stację. Ja z chłopcem wycofujemy się biegiem w głąb lasu. Przed odejściem uśmiecham się i macham ręką dwóm pozostałym „tatarom”(…).

Mimo długiego oczekiwania i odjazdu pociągu oczekiwany Niemiec nie pojawił się na ścieżce prowadzącej do domu jego kochanki. Por. „Mały” wysyła towarzyszącego mu „Mozyra” na rozpoznanie.
Palę znów papierosa i czekam na relację. Za chwilę otrzymuję zwięzły meldunek. Wszystko [„Mozyr”]wykonał, a nawet przyniósł wiadomości, że kiedy rozmawiał z łącznikiem w młodniku przyjechała już do nich łączniczka z WSK z paczką. Dowiedział się od niej, że gestapowiec wsiadł do pociągu i pojechał w stronę Rozwadowa. Tak jak ona relacjonowała zmienił ostatnio metody swoich grabieży. Bardzo rzadko obecnie przeprowadzał rewizje na stacji. Raczej wsiadał w pociąg, rabował pasażerów i potem wracał przeważnie pociągiem, który szedł z Rozwadowa do Lublina. (…) Co wobec tego robić? Postanowiłem czekać (…).
c.d.n.

Advertisements

5 komentarzy

  1. Alelublin said,

    10/08/2009 @ 11:23 pm

    Mój dziadek „Boryna” był żołnierzem oddziału „Małego” z placówki AK w Dębinie. Wiesz może coś więcej o ich działaniach?

  2. bibregkras said,

    11/08/2009 @ 2:45 pm

    Jest trochę materiału dotyczącego działalności oddziału „Małego” i placówki w Dębinie. We wrześniu zamieszczę kolejne informacje. Niebawem też poinformuję o nowej stronie internetowej (właśnie powstaje), gdzie m.in. będzie można znaleźć informacje na ten i podobne tematy.
    Gdybyś miał jakieś informacje o działalności dziadka i chciał się nimi podzielić, to ten blog stoi przed Tobą otworem 🙂

  3. Alelublin said,

    11/08/2009 @ 10:23 pm

    Ok, poszperam, na razie mam kilka zeskanowanych zdjęć.

  4. Sławek said,

    26/01/2014 @ 3:16 am

    Czesc moj stryj kpr.,,Indianin,, z oddziału ,,Małego,,zginoł w akcji obrony Urzedowa czy moze wiesz cos więcej ?

  5. Jonska said,

    21/01/2015 @ 1:29 am

    Właśnie jestem w Kazimierzu dolnym z rodziną na feriach.. mama prosiła mnie żebym w Puławach poszukała domu w którym mieszkała Aleksandra Łokuciewska córka Stanisława, który jest pochowany na cmentarzu w Lublinie… mama jest córką Marii Praxmajer z domu Łokuciewskej i rodzonej siostry Stanisława, którego zawsze wspominała jako człowieka o wspaniałym poczuciu humoru… niestety 2-3 lata po śmierci Stanisława w 1973 r. straciła kontakt z Ola Łokuciewską i do dzisiaj nie wiadomo jak potoczyły się jej losy..? Trafiłam na tego bloga i opisy losòw wojennych Małego i postanowiłam się odezwać


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: