Jeszcze jedno miejsce do marzeń

Tydzień temu pisałem o urokach nadbystrzyckich łąk. Dziś chcę się przenieść nad znacznie większą rzekę – Wisłę. Drugą miejscowością, z którą od dzieciństwa jestem związany jest Piotrawin. Ta miejscowość leży wprawdzie w powiecie opolskim, ale pozwolę ją sobie zareklamować. Dużo można by o niej pisać. Bardzo stara gotycka świątynia, spacer nad Wisłą w stronę Kaliszan do uroczych kamieniołomów, czy wyprawy do nieco bardziej odległego lasu. To wszystko warte polecenia. I to wszystko można znaleźć w wielu przewodnikach.
Ja jednak lubię tam jeździć jeszcze z jednego powodu. To stare gniazdo mojej rodziny. Ale to też miejsce związane z różnymi dziwnymi wydarzeniami, zjawiskami i zjawami. Czy jest jeszcze jakaś miejscowość, powstaniu której towarzyszyły drzewa rosnące do góry korzeniami, raj rozkwitający na pobliskich wzgórzach i wskrzeszenie z martwych, by dać świadectwo prawdzie? Wiele jest różnych legend, podań i opowieści związanych z tym terenem. Szczególnie lubię tam noce. Dlaczego? Z kilku powodów.
Świadomość, że niedaleko za Wisłą są ruiny zamku w Solcu, wśród których nimfy wodne wiłami zwane może dalej poszukują swej towarzyszki, która ujrzawszy słońce w ziemską zamieniła się dziewicę, budzi ten cudowny dreszczyk tajemniczości oraz świata dawnych podań i przesądów. Kto wie, czy spacerując wieczorem brzegiem Wisły i słysząc plusk wody, słyszymy aby na pewno rybę? Kto wie. Zbyt bardzo współczesny człowiek ufa tylko mędrca szkiełku i oku.
Albo taka opowieść, którą można było usłyszeć z ust mojego Dziadka. Ja znam ją z przekazów rodzinnych. To krwawa opowieść. W czasach pierwszej wojny światowej w Piotrawinie stacjonował na wzgórzu (tu gdzieś jak obecnie wznosi się remiza strażacka) gwardyjski pułk carski. Po drugiej stronie stacjonowała rosyjska artyleria dowodzona przez oficera niemieckiego pochodzenia, który zdradził. Skutkiem tego było otwarcie ognia do swoich wojsk stojących na drugim brzegu. Doszło do wielkiej masakry, której kres położył kozak. Przeprawił się on konno na drugą stronę i zabił zdrajcę oficera. Czy wiedząc o tym i spacerując wieczorem w tamtej okolicy nie usłyszymy jęku rannych i umierających. A może zjawa w mundurze poprosi nas o łyk wody. Kto wie.
Piotrawin to wieś, która się wyludnia. Ale jest coraz więcej osób, głównie artystów, którzy tu szukają wytchnienia i natchnienia. Wybieram się tam na kilka dni podczas urlopu. I już dziś powtarzam sobie: Miej serce i patrzaj w serce!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: