Migawki pamięci

Mija kolejny dzień od sobotniego koncertu. Początkowo chciałem napisać „na gorąco” parę myśli i spostrzeżeń. Ale stwierdziłem, że trzeba to wszystko sobie dobrze poukładać. Od wieczoru 1 VIII A.D. 2009 kilka razy obejrzałem nagranie (będzie kiedyś dostępne w Internecie) i wysłuchałem kilku krytyczno-życzliwych uwag (są stale analizowane a wnioski będą wyciągnięte).
Najpierw chcę swoją uwagę skupić na publiczności. To przeważnie ciało bezosobowe. Liczą się artyści i organizatorzy. A widzowie? Dziękuje im się za przybycie, za obecność. Cieszy się, że się licznie zgromadzili, martwi, że nie dopisali. A tymczasem sobotni koncert bez udziału publiczności byłby wybrakowany. Co mnie najbardziej w jej postawie zachwyciło? To że wypełnione ławki dotrwały do końca też. Ale najbardziej początek koncertu. Rozbrzmiewa Warszawianka a wszyscy spontanicznie wstają. Tak nie zachowują się ludzie, którzy tylko przyszli posłuchać muzyki. Przyznam się, że przygotowując koncert myślałem nad jakimś jego momentem, kiedy oddamy cześć bohaterskiej Warszawie. Ale doszedłem do wniosku, że przecież całe wydarzenie jest takim hołdem i wyrazem pamięci. A tymczasem zgromadzeni w murach kościoła Św. Ducha w sobotni wieczór na samym początku, kiedy tylko usłyszeli melodię pieśni zagrzewającej do walki o Wolną, Całą i Niepodległą tyle pokoleń Polaków zachowują się tak wspaniale. Tym bardziej wspaniale, że nie było to zaplanowane, czy wyreżyserowane. Spontaniczność jest najbardziej prawdziwa.
Hołd się należy. Powstańcy chwycili za broń żeby oswobodzić wszystkich. I ci wszyscy najbardziej ucierpieli.
Czekamy ciebie nie dla nas żołnierzy,
Dla naszych rannych – mamy ich tysiące,
I dzieci są tu i matki karmiące,
I po piwnicach zaraza się szerzy.

recytowała Dominika. I myślę, że te słowa poety-powstańca są bardzo znaczące. Człowiek, który się poświęca dla innych do końca o nich myśli. Nawet kiedy ma świadomość, że za chwilę może zginąć. A owoców swojego wysiłku może już nie zobaczyć. I to jest wartość uniwersalna. Bez względu na czasy i okoliczności. Dobrze tu wpisują się słowa piosenki śpiewanej przez Agnieszkę
Sadźmy, przyjacielu, róże!
Długo jeszcze, długo światu
Szumiec będą śnieżne burze:
Sadźmy je przyszłemu latu!

Cały koncert byłem bardzo spięty. Puściło mnie dopiero pod koniec. Wojtek wypowiada słowa wiersza Odchodzę, w tle cichutko brzmią dźwięki gitary Daniela. A do mnie zaczynają powracać myśli, którymi dzieliłem się z młodymi przyjaciółmi parę minut po godzinie 17 (tuż po tym jak umilkły dzwony i syreny). Pozwoliłem sobie wtedy przypomnieć słowa Jana Pawła II o Westerplatte, które każdy z nas powinien mieć swoje własne. Mi od wielu tygodni krążyły takie myśli, że każdy z nas powinien mieć również w życiu swoje Powstanie Warszawskie. Jako taki moment (czy raczej momenty), kiedy przyjęty przez nas system wartości, ideałów którym postanowiliśmy być wierni ulega sprawdzeniu w ogromnym wysiłku i zagrożeniu dla naszego „ja”.
Zachęcam do dzielenia się swoimi spostrzeżeniami i refleksjami. Jeszcze raz wszystkim, którzy się w koncert zaangażowali i na niego przybyli serdecznie dziękuję. A najbardziej dziękuję za pełną poświęcenia pracę Paulinie i Bartoszowi. Jest tego tyle, że trudno wymieniać w szczegółach :). Dlatego mówię jedno słowo: dziękuję i oby tak dalej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: