Płynie Wisła, płynie po kraśnickiej krainie

Po powrocie z urlopu do moich rak trafił jeden z ciekawszych przewodników turystycznych po naszych okolicach, jakie miałem do tej pory okazję poznać. Książka autorstwa Grzegorza Wójcikowskiego i Włodzimierza Wójcikowskiego zatytułowana Płynie Wisła, płynie… zawiera propozycję tras samochodowych i rowerowych dzięki którym możemy lepiej poznać malowniczy małopolski przełom Wisły. Dość dobrze wydana, zawierająca dużo ilustracji i pisana ciekawym językiem (warto wspomnieć, że autorzy dość często wplatają w tekst fragmenty źródeł historycznych co, moim zdaniem, wzbogaca opisy) jest z pewnością warta polecenia. Oczywiście takie książki nie tylko czytamy, ale też korzystamy z porad tam zawartych.

Clipboard01

Nie byłbym jednak sobą, gdybym się czegoś nie czepił 🙂 We fragmencie dotyczącym Powstania Styczniowego w Kraśniku czytamy m.in., że mieszkańcy wsparli powstańców atakujących carskie koszary. O ile wiem z dostępnych materiałów, to koszary carskie (teren dzisiejszej dzielnicy Koszary) przy szosie Kraśnik – Urzędów zostały wzniesione dopiero po upadku Powstania jako jedna z form represji. Natomiast wybuchowi tego zrywu niepodległościowego w naszym mieście towarzyszyło zagarnięcie kasy miejskiej przez oddział powstańców, którzy następnie odmaszerowali w kierunku Janowa Lubelskiego.
Najwięcej sprzeciwu wzbudziło we mnie następujące zdanie: Na wieść o zbliżaniu się wojsk radzieckich w lipcu 1944 r. oddziały BCh i AL podjęły w mieście i okolicy masową akcję zbrojną. Ani słowa o Armii Krajowej, o obronie przez jej żołnierzy w ramach akcji „Burza” pobliskiego Urzędowa, w którym przez kilka dni utrzymywała się legalna władza uznająca Rząd RP na Uchodźstwie. Żadnych PPR-ów, ani innych literów (że zapożyczę tę rymowankę od Księdza Zielińskiego) tam nie było. W samym Kraśniku po odejściu wojsk niemieckich też przez krótki okres czasu utrzymywała się dwuwładza. Ani słowa o terrorze komunistycznym, który doczekał się w naszym mieście kilku miejsc pamięci. Jest za to zachęta do odwiedzenia pomnika partyzanta (o moim osobistym stosunku do tej „szkarady” patrz wcześniejszy wpis Wstydliwy partyzant). Przyznam, że zacytowane wyżej zdanie zaleciało mi przewodnikiem z minionej epoki 😦
Ciesze się, że wreszcie znalazłem przewodnik w którym szpital Świętego Ducha jest wymieniony jako dawny budynek szpitalny, a nie jako dworek modrzewiowy. Tu wielki ukłon w stronę Autorów. Ale i mała nieścisłość. Jak już pisałem kiedyś, ten budynek stoi pusty i niszczeje. Biblioteka Pedagogiczna nie mieści się w nim od wielu lat (w międzyczasie ma już drugą czy trzecią lokalizację).
I jeszcze jedna nieścisłość. Izba Tradycji Pożarniczych zwana tez Muzeum Św. Floriana mieści się przy ul. Obwodowej a nie Mostowej. I żeby zakończyć. O sprawie rzekomego nagrobka Jana Baptysty Tęczyńskiego i królewny Cecylii Wazy napisano już wiele udowadniając, że wspomniany nagrobek nie jest poświęcony tej parze.
To tyle czepiania 🙂 Cieszę się, ze ukazał się taki przewodnik. Niebawem będzie można zapoznać się z nim w naszej Bibliotece. Ale powtórzę: on nie jest tylko do oglądania, ale do praktycznego wykorzystania.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: