Garść przedświątecznych myśli

W IV Niedzielę Adwentu nasza młodzież z Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży AMANEO przygotowała krótką scenkę opartą na własnych przemyśleniach, którymi podzieliła się z wiernymi po Mszach świętych w Kościele Świętego Ducha. Poniżej kilka wybranych fragmentów ze wspomnianego przedstawienia (autorom i aktorom zarazem dziękuje za użyczenie scenariusza scenki Wigilia w opracowaniu Pauliny Dobroć z poprawkami Pauliny Chmury – mam nadzieję, że nie pomyliłem imion tych dwóch pań 🙂 ).
Zachęcam do wnikliwego „wejścia” w poniższe słowa i głębokiej refleksji, które z nich możemy przenieść do naszego przeżywania Świąt. A może niektórzy z nas odnajdą w nich fragmenty własnych biografii? Warto trochę „wyhamować” przed tymi szczególnymi dniami i głębiej się zastanowić nad ich sensem.

…A ja nie lubię świąt. Rodzina w komplecie, wszyscy wystrojeni, znowu to udawanie, wszyscy życzą sobie szczęścia, a wiadomo, że na drugi dzień znowu będzie jak dawniej, narzekanie, wymówki. Tata przechodzi samego siebie, kiedy łamie się z dziadkiem opłatkiem. Życzy mu zdrowia, szczęścia i pieniędzy, a po jego wyjściu mówi, że to złodziej i szubrawiec…

…W ogóle nie wiem po co te święta? Przecież to nic nie daje. Nic nie zmienia w naszym życiu. Wszystko takie pozorne i sztuczne, sztuczny uśmiech, życzenia, sztuczna dobroć. Liczą się tylko dobre jedzenie, choinka, ładny fryz… Czy oni wogóle wierzą w Boże Narodzenie?…

…Wiecie o jakich świętach zawsze marzyłem? Czego pragnąłem?
Pragnąłem rodziców, a dostałem zabawkę.
Pragnąłem rozmowy, dostałem telewizor.
Pragnąłem szczęścia, a dostałem pieniądze.
Pragnąłem nadziei, a dostałem strach…
Pragnąłem zmieniać świat, a dostałem litość…
Pragnąłem żyć!…

…Kiedy byłam mała ojciec był dla mnie jak światełko w ciemności. Każdego ranka wychodził do pracy, a kiedy wieczorem wracał wydawał się szczęśliwy, że znów nas widzi. To tylko on chodził do ciemnej piwnicy, niczego się nie bał. Pewnego dnia ugotowałam dla niego kurczaka. To był mój pierwszy samodzielny obiad. I był okropny. Strasznie go przesoliłam! A on, mój tata, usiadł na swoim krzesełku i jadł mówiąc, że jest wyśmienity. Tydzień po moich 16 urodzinach przyszedł taki dzień, kiedy mój ojciec nie wstał z łóżka by jak zawsze iść do pracy. Zabrało go pogotowie do szpitala, gdzie następnego dnia umarł…
Minęło już kilka lat od jego śmierci, a ja do dzisiaj mam wyrzuty sumienia, że nigdy nie powiedziałam mu: „Tato bardzo cię kocham”…

A ja jeszcze od siebie dodam jedno. Mam taką prośbę do tych, którzy na Boże Narodzenie patrzą przez pryzmat konsumpcji i dobrej zabawy, a nie starają się wejść w głąb ich istoty i pozwolić, aby Chrystus narodził się i w nich: nie zawłaszczajcie nam naszych Świąt. Macie tyle innych okazji do zabawy, pojedzenia i wypitki. To są Święta chrześcijańskie i niech takie pozostaną. Bardzo Was o to proszę…

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: