Gdy radość miesza się ze smutkiem, a sacrum z profanum

Rok temu na tym blogu zamieściłem „sensacyjną” wiadomość o planach przeniesienia Pałacu Kultury i Nauki do Kraśnika (https://bibregkras.wordpress.com/2009/04/01/palac-kultury-i-nauki-trafi-na-krasnicki-rynek/). Od dłuższego czasu zastanawiałem się, jaki kolejny „sensacyjny” wpis umieścić w tym roku w dniu 1 kwietnia. Aż spojrzenie w kalendarz uświadomiło mi jedną rzecz: w roku 2010 tego dnia wypada Wielki Czwartek. A to znaczy, że należy zachować powagę.
Dziwne jest nasze podejście do obchodzenia pamiątki najważniejszych wydarzeń z życia Jezusa, które miały miejsce z miłości do nas. Rzadko już dzisiaj jest praktykowany zwyczaj topienia Judasza. Dawniej chłopcy zrobiwszy kukłę ciągali ją po ziemi, dręczyli a na koniec topili w rzece. Czyniono to zwykle w Wielką Środę, ale nieraz przenoszono ten obyczaj i na Wielki Czwartek. Dostawało się i świętemu Piotrowi. Wypominano mu zaparcie się Mistrza ciągając drewnianego koguta i śpiewając pieśni pasyjne. A przecież dzisiaj podczas liturgii słowa usłyszymy: Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, jak ja was umiłowałem. Trudno znaleźć w tych zwyczajach nawet ślad umycia nóg Apostołom. Łatwiej skupiać się na negatywnych emocjach i przykładach (jakże my to świetnie znamy z dzisiejszych mediów). Po co to robić? Chyba żeby zagłuszyć własne sumienie. Łatwiej wrzucić do rzeki kukłę, niż wybaczyć bliźniemu. Prościej biegać z drewnianym kogucikiem, niż zrobić rachunek sumienia i uświadomić sobie ile razy samemu zdradziło się Mistrza.
W jakim nastroju zatem obchodzić ten dzień? Myślę, że tak jak całe Triduum powinien być on przepełniony refleksją i skupieniem (wiem jak trudno o to w przedświątecznym zabieganiu). Ale nie wszystko w nim jest naznaczone smutkiem i żałobą. W pierwszej części dzisiejszej Mszy Wieczerzy Pańskiej wspominamy dwa ważne, ale napełniające nas wdzięcznością wydarzenia: ustanowienie Eucharystii i kapłaństwa. Dzisiejsze wspomnienie Ostatniej Wieczerzy uczy nas bardzo wiele. Zachęcam do dokładniejszego pochylenia się nad jej treścią. Pobierzemy z niej przede wszystkim naukę Miłości. Miłość to wierność i zrozumienie. Ale też radość. Stąd w liturgii biały kolor szat.
Dopiero końcówka Mszy Wieczerzy Pańskiej może wprowadzić w nasze serca smutek. To zwłaszcza żałość za Kimś bliskim, Kogo nie ma. Oto zabrano nam Pana. Bardzo lubię moment przeniesienia do ciemnicy. Suchy trzask kołatek i tęskny śpiew Pange, lingwa, gloriosi (Sław języku tajemnicę). A później obnażony ołtarz i jakiś smutny, ale i dziwnie uroczysty nastrój, którego nie są w stanie zagłuszyć odgłosy z kuchni, czy trzepanie dywanów. I w tym wielkim tłumie i szumie można zaszyć się na pustyni i głęboko przeżyć wielkie tajemnice naszej wiary. Do czego serdecznie zachęcam.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: