Gdy ciemność przechodzi w jasność

Pamiętam doskonale jak spędzałem Wielką Sobotę w dzieciństwie. Zawsze byliśmy u mojej ś.p. Babci na Bystrzycy. Do kościoła w Zakrzówku jest stamtąd spory kawał drogi. Dlatego też nosiliśmy pokarmy do poświęcenia pod pobliską kapliczkę, której zdjęcie pokazuję poniżej.

Dla dzieciaka było to duże przeżycie. Trzeba było się zerwać wczesnym rankiem i asystować przy przygotowywaniu koszyczka z pokarmami. Pieczołowicie sprawdzaliśmy czy wszystko już jest. A później marsz pod wspomnianą kapliczkę i oczekiwanie na księdza. Później powrót i dopiero wtedy można było zjeść śniadanie. Babcia tego bardzo pilnowała, tak samo jak i odmówienia modlitwy przed nim.
Takie mam wspomnienia, które pewnie będą siedzieć we mnie do końca życia. Dziś kiedy piszę te słowa jestem już po liturgii Wigilii Paschalnej i myślami krążę wokół nieodległej w czasie procesji rezurekcyjnej. Na moim stoliku uśmiecha się narcyz – to taki upominek, który w naszym kościółku dostaje dzisiaj każdy uczestnik liturgii. Symbol zmartwychwstania i nowego życia. Do południa spędziłem czas na świętoduskim wzgórzu.Wielokrotnie przechodziłem koło Grobu. I na nim koncentrowała się moja uwaga. Nie rozpraszały jej ani kolorowe świeconki, ani zapach kiełbasy wydobywający się z koszyczków.

Dziecko cieszyło się z tego, że niesie koszyczek do poświęcenia. Dziś wnikam w głębię liturgii i przeżywam te tak ważne dla mnie (i myślę nie tylko dla mnie) chwile. Cieszę się, że przez całe Triduum nasza Wspólnota była bardzo liczna. Słusznie zauważył Ksiądz Rektor, że od pięciu lat, które z nami spędził w tym roku chyba padł rekord. To cieszy, ale i zobowiązuje do jeszcze staranniejszego przygotowania w przyszłym roku. I ta radość rozbłysłą w moim sercu razem z płomieniem paschału. Skończyła się ciemność. Wkroczyliśmy w jasność.
Dla dziecka świat Wielkiej Soboty koncentrował się wokół plecionego koszyczka z barwnymi pisankami i różnymi specjałami. To ważny początek wchodzenia we właściwe przeżywanie najważniejszych dla nas Chrześcijan wydarzeń. Ale powinien to być tylko początek. Później ważniejszymi winny stać się Krzyż, Grób i ta wielka radość, ze jednak śmierć nie zdołała Go zwyciężyć. Najgorzej jest jeżeli nasze wzrastanie w wierze kończy się na etapie pomalowanego jajka, które wtedy będzie tylko pustym symbolem, zwykłym folklorem i niczym więcej…

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: