Opowieść I „O chorym sercu miasta”

Jedno z przejść łączących nasz świat z Waszym znajduje się na Rynku Kraśnika. Nie będę zdradzał w którym miejscu, bo my Skrzaty nie lubimy niezapowiedzianych wizyt. Nieraz wychodzę sobie na powierzchnię i obserwuję co się u Was dzieje. A dzieje się na Rynku niewiele. Czasami jakieś uroczystości, czasami jakaś głośna impreza i tyle. Wieczorem to miejsce bardziej przypomina dziewiczą głuszę dobrą dla jakiegoś pustelnika, a nie centrum miasta. Mój dziadziuś, który ma 1000 lat, albo i więcej opowiada, że inaczej ongi bywało. Ruch, gwar, radosne śmiechy, ale i chwile podniosłej zadumy. I nawet ogień, czy nieprzyjaciel pustoszący miasto był w stanie tylko na chwilę to tętno osłabić. Ale patrząc na to jak jest teraz, to zastanawiam się czy dziadziusiowi ze starości coś się nie pomyliło…
Opowiem Wam teraz jak wygląda nasz skrzaci Rynek. Posłuchajcie…
To bardzo urocze miejsce. Małe kolorowe, zadbane domki z uroczymi ogródkami na tyłach i trochę tajemniczymi podcieniami od frontu. W tych podcieniach różne rzeczy się dzieją. Tu zmęczeni upałem mężczyźni chłodne piwo sączą, tam kumoszki najświeższe plotki wymieniają. W innym miejscu czcigodny mędrzec gronem swych uczniów otoczony dokonuje do ich głów transfuzji swej mądrości. Przez środek właśnie przechodzi nasz powszechnie szanowany Król. Przyjaźnie się do innych Skrzatów uśmiecha, z tym zamieni słowo, z tamtym zażartuje, albo wysłucha naszych małych problemów. I zawsze spróbuje coś na nie zaradzić. Król ma swoją siedzibę właśnie w Rynku. Tu też mieszczą się najważniejsze urzędy naszego państwa. Uliczki, które oplatają centrum również są zadbane i tętnią życiem. Wszystko to sprawia, że goście, którzy tam wjeżdżają odnoszą miłe wrażenie i są dzięki temu pogodnie usposobieni.
Wierzyć tylko mi się nie chce w słowa naszych uczonych, że niektóre domy stoją w Rynku od tysiącleci. Nawet jeżeli tak jest, to wyglądają, jakby je dopiero wczoraj wybudowano i pomalowano. My skrzaty bardzo o nie dbamy. Kiedy wiele lat temu jeden z nas zaniedbał swój zabytkowy domek do tego stopnia, że stał się ruiną i chciał go wyburzyć, aby na jego miejscu postawić nowy, to cała społeczność była tak bardzo oburzona, że został przez naszych mądrych i sprawiedliwych sędziów wygnany na 100 lat z kraju. I dobrze. Ktoś kto nie ma szacunku dla dorobku i ciężkiej pracy dawnych pokoleń nie zasługuje na szacunek swoich sąsiadów. Tak to już jest w świecie Skrzatów.
Jarek mnie zapewniał ostatnio, że kiedyś przyjdzie taki czas, że Wasz Rynek będzie podobny do naszego. I dobrze. Bo to w końcu serce miasta. A jak ktoś nie dba o serce, to i reszta zaczyna się psuć. Oby nadszedł taki czas, że siądziemy na ławeczce i wesoło pogwarzymy. Na razie się na to jednak nie zanosi…
Wasz IZeK

Reklamy

1 komentarz

  1. izisbell said,

    28/01/2011 @ 4:21 pm

    Bardzo mi się podoba skrzaci Rynek…i słowa „a jak ktoś nie dba o serce, to i reszta zaczyna się psuć”. Święta prawda. Oj Izek, „oby nadszedł taki czas, że siądziemy na ławeczce i wesoło pogwarzymy” na naszym kraśnickim pięknym Rynku!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: