Opowieść III „O radosnej życzliwości”

Wyszedłem sobie któregoś dnia na powierzchnię Waszego świata. I o mało się nie utopiłem. Przejeżdżające z dużą prędkością auto wjechało w wypełnioną błotnistą wodą dziurę w drodze i… Dla mnie małego Skrzata było to uczucie porównywalne z uderzeniem fal całkiem sporego wodospadu. Ale i dla znacznie większej, spieszącej gdzieś w jasnym płaszczu kobiety nie było to uczucie przyjemne. Pod adresem nie szanującego przechodniów kierowcy poleciały brzydkie wyrazy. Nawet nie będę ich przytaczał. I to o dziwo nie z ust ochlapanej kobiety. Ale wykrzykiwali je inni przechodnie. Znalazło się tam nawet życzenie rozbicia się na najbliższym słupie. Kiedy Wy Ludzie dzielicie się na wrogie obozy, to nam Skrzatom na ogół sprawia olbrzymią trudność stanięcie po stronie któregoś z nich. Zawsze musi być zacietrzewienie, gniew, wulgaryzmy i agresja. Nawet jeżeli cała racja jest po stronie jednego z tych obozów, to sposób jej przedstawiania jest tak zły, że dla nas nie do przyjęcia.
Jak podobna sytuacja może wyglądać w naszym świecie? Przede wszystkim to mamy kierowców, którzy jeżdżą ostrożnie i z wyczuciem. Ale jeśli nawet zdarzy się taki wypadek, to kierowca wysiada i z zakłopotaną miną przeprasza. Proponuje podwiezienie do domu i pokrycie kosztów czyszczenia ubranka. Następuję uściśnięcie dłoni i przytulenie w ramionach – tymi gestami wyrażamy przyjaźń i szacunek. Inne Skrzaty obecne przy tym wydarzeniu z aprobatą kiwają głowami i przyjaźnie się uśmiechają.
Inny obrazek zaobserwowany na Waszej ulicy. Gromada dzieciaków wraca ze szkoły. Idąc rozmawiają, przekomarzają się, co chwila wybuchając głośnym śmiechem. Jedno z nich zaczyna śpiewać piosenkę, której być może nauczyło się dzisiaj w szkole. I oto przed jeden z bloków wychodzi starsza kobieta z laską w ręku. Na widok dzieci zaczyna nią groźnie wymachiwać krzycząc aby się uciszyły. Dzieci mijają ja prawie biegiem. Ona odwraca się i narzekając na dzisiejsze czasy i podłych ludzi którzy nie potrafią się przyzwoicie zachowywać wchodzi do swojego mieszkania. Kiedy już znikła za drzwiami jeden z chłopców idących w tej grupie odwraca się i pokazuje w jej kierunku język.
Pamiętam z moich szkolnych czasów scenę, która w ciepłe miesiące powtarzała się niemalże codziennie. Kiedy z grupą przyjaciół wracaliśmy ze szkoły na jednym z balkonów domów, które mijaliśmy stała zawsze staruszka z wielkim poświęceniem pielęgnująca swoje czerwone pelargonie. Często byliśmy głośno – jak to małe dzieci. Nigdy na nas nie podniosła głosu. Zawsze z daleka się do nas uśmiechała i przyjaźnie machała ręką. A nieraz nawet schodziła i częstowała jakimiś przysmakami. A już nie do pomyślenia jest w naszym świecie, aby ktokolwiek – dziecko czy dorosły okazał brak szacunku dla starszej osoby.
Więcej uśmiechu i życzliwości moi kochani Ludzie, a życie będzie piękniejsze!
Wasz IZeK

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: