Trochę inaczej o przedświątecznych przygotowaniach

Zawsze przed jakimikolwiek świętami panuje na ulicy ożywiony ruch. I choć na ogół jest to jeden, dwa, rzadko kiedy więcej wolne dni, to ilość kupowanych produktów może sugerować robienie zapasów przynajmniej na dwa lata. Sprzedawcy się cieszą, my wracamy z błogim poczuciem lekkich portfeli, ciężkich siatek i dobrego przygotowania do świętowania. I później trwa wielkie ucztowanie, leniuchowanie i w ogóle jest super.

Jeżeli są to święta kościelne to osoby wierzące idą do kościoła (w sumie niewierzący chyba w ogóle nie powinni świętować, ale to już ich sprawa co robią). W okresie Świąt Zmartwychwstania Pańskiego szczególną popularnością cieszy się odwiedzanie grobów pańskich w kościołach. Wiele osób przychodzi, modli się, podziwia i komentuje. Stara się odgadnąć symbolikę, zastanowić nad przesłaniem (główne jest zawsze to samo, przynajmniej powinno być, ale nieraz inwencja twórcza nie zna granic). Ogląda też  inne dekoracje, a jeżeli uczestniczy w nabożeństwie zwraca uwagę na przygotowanie liturgii. Działa tu, wbrew pozorom, ten sam mechanizm, co przy zakupach i porządkach. Lubimy wszelkie zewnętrzne oznaki. Świętowanie powinno odbywać się wewnątrz każdego z nas. Ale człowiek potrzebuje znaków i symboli. I nie ma w tym nic złego. Byle zachować proporcje pomiędzy wnętrzem i otoczeniem.

Osobiście bardzo lubię te przygotowania, które są czynione w kościele. Próby, robienie dekoracji. Nie zawsze jest przy tym atmosfera skupienia. Nieraz są i jakieś żarty, śmiech. Ale np. dzisiaj, kiedy podczas robienia konstrukcji pod Grób Pański w „kościółku” młotek uderzył w gwoździe, to wszyscy spoważnieli i zapadła cisza.  Może stanęły im przed oczami sceny przybijania Jezusa do Krzyża. Mi osobiście nasunęło to skojarzenie ze zbijaniem trumny. Wiem, że Ciało zawinięto w płótna. Trumien tam nie znano.  Ale w naszej kulturze trumna jest nieodłącznie związana z pogrzebem.

Od wielu lat okres poprzedzający Boże Narodzenie, czy Wielkanoc to dla mnie czas intensywnej pracy, żeby wszystko dobrze przygotować. OCZYWIŚCIE NIE ROBIĘ TEGO SAM! Jest w to zaangażowanych wiele osób. I każdy ze swoich zadań wywiązuje się najlepiej jak potrafi. Tak właśnie rodzi się wspólnota. Każdy realizując swoje określone zadania robi to we wspólnym celu. I pewnie mało kto oglądając później w kościele świąteczne dekoracje zastanawia się ile wysiłku i zaangażowania kosztowało ich zrobienie. A jednocześnie jakie błogosławione owoce może przynieść takie zaangażowanie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: