Wracamy :)

Minął prawie rok od zamieszczenia na tym blogu ostatniego wpisu. Długo wahałem się, czy wracać do tej formy i do starej nazwy. Może prościej byłoby stworzyć coś nowego. Kiedy zaczynałem pisać w grudniu 2008 roku koncepcja była inna, a nazwa wynikała z moich aktualnych obowiązków. Stwierdziłem jednak, że nie mogę odciąć się od kilku lat pisania (zwłaszcza, że poglądy wyrażane we wpisach są wciąż aktualne). Dalej też w czołówce moich zainteresowań jest historia regionalna (teraźniejszość i przyszłość zresztą też).  Dlatego wracam do pisania, a do lektury pierwszego wpisu zapraszam w piątek 17  stycznia. W celu łatwiejszego poruszania się zarchiwizowałem kilkadziesiąt starych wpisów, które straciły swoją aktualność (są to głównie zaproszenia na różne wydarzenia). Rok temu zapowiadałem również zmiany na mojej stronie. Mimo, że jeszcze jest ona dostępna w starej wersji nie był to czas stracony. Przygotowane materiały już wkrótce będą dostępne w nowej odsłonie.

Serdecznie zapraszam do jak najczęstszego odwiedzania tego bloga. A teraz proszę przyjąć ode mnie jak najserdeczniejsze życzenia spokojnych Świąt Bożego Narodzenia!

Reklamy

Rok pełen zmian

W ostatnim dniu mijającego roku zasiadam przed klawiaturą komputera, aby zrobić rzecz od dawna zarzuconą – umieścić nowy wpis na moim starym blogu. Rok 2012 był pod wieloma względami dla mnie przełomowy i obfitujący w wydarzenia. Skorzystam zatem z okazji i spróbuję dokonać krótkiego podsumowania.  Najpierw kilka słów na temat bloga i strony internetowej. Mimo szumnych zapowiedzi sprzed wielu miesięcy nie wydarzyło się tu nic. Przyczyną nie jest brak czasu (chociaż przyznaję, że nie miałem go w nadmiarze). Pierwszy powód to po prostu wypalenie. Są takie momenty, że człowiek czasami musi sobie dać z z pewnymi sprawami spokój, chwilowo lub na zawsze. Zamieszczanie kolejnych wpisów tylko „na sztukę” mija się z celem. Piszę tego bloga dla przyjemności, a nie „na wagę”. W ostatnim roku ciężko mi było sklecić parę sensownych zdań. Natomiast teraz czuję bardzo dużą potrzebę pisania. Drugim powodem jest refleksja, że trzeba od nowa przemyśleć formę i treść strony oraz bloga. Kilkakrotnie korciło mnie, żeby siąść i coś napisać. Ale stwierdziłem, że czekam do końca roku, dopracowuje wszystko, żeby znowu nie składać szumnych obietnic, później nie zrealizowanych (za co wszystkich, a szczególnie tych „wytykających” mi to, przepraszam).

Co wymyśliłem, to pokaże przyszłość. Nadmienię tylko, że moje internetowe twory odzwierciedlają w dużym stopniu moje życie i moje przemyślenia. Resztę dopowiedzcie sobie sami. A teraz przejdę do krótkiego podsumowania.

Rok 2012 zapowiadał się dla mnie, jako rok bez stabilizacji. Ale stwierdziłem, że czasem warto w życiu zaryzykować zmiany, nawet bardzo radykalne. Po ponad sześciu latach odszedłem z Biblioteki. Jednak cały czas pracowałem dla Kraśnika. Dużo doświadczeń, ale i przemyśleń (nieraz gorzkich) dało mi zaangażowanie w charakterze animatora w projekcie Decydujmy razem.  Z wielkim trudem udało nam się wypracować Plan dla kraśnickiej kultury. W styczniu dokument trafi pod obrady kraśnickich rajców, a ja pozostanę bogatszy  o nowe doświadczenia i ciekawe znajomości. Pisałem już wcześniej o działaniach, które podjąłem w odpowiedzi na propozycję Burmistrza Włodarczyka. Tych kilka miesięcy było dla mnie bardzo cennych, a współpraca mimo rozwiązania umowy będzie trwała dalej.

Jednak najwięcej doświadczeń przynosi mi dwie działalności, z którymi wchodzę w 2013 rok. Jedną z nich sam zaplanowałem. Odchodząc z Biblioteki postanowiłem zrealizować pomysł, który już dawno za mną chodził i założyć własną firmę.  Dokonałem tego w marcu i zacząłem przygotowania do otworzenia lokalu i rozkręcania interesu. Pewnie nieraz będę wracał do zdobywanych doświadczeń prywatnego przedsiębiorcy. Ale z perspektywy mijającego roku muszę stwierdzić, że była to dobra decyzja. Drugiej z działalności nie planowałem. Jeszcze na V roku studiów starałem się o pracę w kraśnickim Oddziale Archiwum Państwowego. Nie było mi wtedy dane zrealizować tego zamierzenia.  Później zarzuciłem myśl o pracy w tej instytucji, choć przez kilka lat współpracowałem z nią przy różnych inicjatywach.  I nagle okazało się, że jest szansa, aby wrócić do miejsca studenckich praktyk i tylu udanych akcji.  Po intensywnym namyśle postanowiłem spróbować. I tak oto już pół roku mija, gdy wykonuję zaszczytną misję archiwisty i wdrażam się w kierowanie kraśnickim Oddziałem. Nowe miejsca, nowi ludzie, nowe doświadczenia. Czy nowy „ja”? To się okaże.

Zakończę podsumowanie minionego roku krótkim zdaniem. Miałem napisać trochę dowcipnie, że jest ryzyko, jest zabawa. Ale stwierdziłem, że właściwszym będzie Wypłyń na głębię! Grunt to zaufać i z optymizmem (choć nieraz ciężko – przyznaję) patrzeć w przyszłość. I tych dwóch rzeczy: zaufania i optymizmu życzę sobie i Wam w 2013 roku.

Życie zaczyna się po 30-tce :)

Życie  zaczyna się po 30-tce… W każdym bądź razie dla mnie się zaczęło. Oczywiście żyłem i wcześniej przez te 30 lat, momentami nawet dość intensywnie. Ale przyszedł taki czas, kiedy zaszła potrzeba zmian, kiedy pewne rzeczy trzeba było zacząć na nowo. Przez ostatnich kilka miesięcy intensywnie porządkowałem swoje sprawy. I choć jeszcze nie wszystko jest tak, jak należy, to myślę, że dobry koniec jest już coraz bardziej widoczny. Czy będą to porządki tylko na czas jakiś, czy tez na trwale ułożą moje życie przyszłość pokaże.

Wszystko zaczęło się pod koniec tamtego roku, kiedy okazało się, że po 6 latach pracy odejdę z Biblioteki. Przyczyny tego są złożone, ale po czasie mogę stwierdzić, ze nie ma tego złego co na dobre nie wyjdzie. Pojawiały się różne pomysły co dalej. Jedne z nich upadły, inne są realizowane, a niektóre nawet zrealizowane. Nie będę tu rozpisywał się w szczegółach. Napisze tylko, ze jak zwykle na brak zajęć nie narzekam. Oprócz działalności społecznej z dominującym Światowym Związkiem Żołnierzy AK na czele  jest oczywiście praca, aby chleba naszego powszedniego nie brakło. Odchodząc z Biblioteki miałem trochę inne plany. Jedno wiedziałem na pewno, że moja nowa praca musi uwzględniać obowiązki wynikające z działalności społecznej. Naprzeciw tym oczekiwaniom wyszła propozycja, która otrzymałem od Burmistrza Kraśnika pana Mirosława Włodarczyka. I tak od maja odpowiadam za uroczystości o charakterze patriotycznym w mieście, mam na tym polu pobudzać do większej aktywności społeczeństwo, a szczególnie młodzież. Dla tej ostatniej mam również przygotowywać akcje, które będą promowały historię miasta. A wszystko to ma być w atrakcyjnej i ciekawej formie. Z pewnością niejednokrotnie o tym napiszę, ale już teraz zapraszam wszystkich zainteresowanych do współpracy.

No właśnie. Napiszę. W związku ze zmianami, które zachodziły pod znakiem zapytania stanęła dalsza redakcja tego bloga (zaniechałem również dopracowania strony internetowej, co będę teraz naprawiał). Podjąłem decyzję, że blog pozostaje i od tej pory wpisy będą ukazywać się regularnie. Co mnie cieszy, to fakt, że mimo zerowej aktywności w ostatnich miesiącach statystyki odwiedzin aż tak bardzo się nie pogorszyły. To również miało wpływ na decyzję o dalszym pisaniu. Chciałbym, żeby od tej pory i strona www.cybulak.pl, jak i ten blog były nawzajem się uzupełniającymi źródłami informacji o mojej osobie, moich pasjach, jak również o inicjatywach do współpracy w których chciałbym wszystkich zaprosić. A zatem mamy już rozkład jazdy na kolejne 30 lat i do dzieła! 🙂

Weselcie się w Panu!

Puer natus in Bethleem,
Unde gaudet Ierusalem.
Laetamini in Domino
In hoc Novo Anno.

„Dziecię się narodziło w Betlejem,/Cieszy się tym Jeruzalem./Weselcie się w Panu/W tym nowym roku”. Wiele radości podczas Świąt oraz Bożego Błogosławieństwa w 2012 roku życzy

Jarek Cybulak

Termin otwarcia przesunięty

Zapowiadane na dziś wielkie otwarcie mojej nowej strony zostanie przesunięte o jeden dzień. Wszystkich zainteresowanych zapraszam już jutro wieczorem na www.cybulak.pl Informując o zmianie planowanego terminu nie używam słowa „niestety” albo „z przykrością”. Ponieważ powód tego przesunięcia jest bardzo radosny, a jest nim niespodziewana wizyta ważnego Gościa. Być może jeszcze zdradzę bliższe szczegóły 🙂

Początek burzy :)

W poprzednim wpisie informowałem o tym, że szykują się u mnie duże zmiany. Kiedy rozpoczynał się bieżący rok miałem przeczucie, że będzie on bardzo pracowity i przełomowy. A to oznacza, że po 31 grudnia 2011 r. wiele rzeczy nie będzie już takich samych jak wcześniej. Kolejne wydarzenia, które po sobie następowały potwierdzały te przeczucia. Czasami jest tak, że człowiek dochodzi do takiego momentu swojej życiowej drogi, że musi wybrać kierunek dalszego wędrowania. Dużo się jeszcze do końca tego roku u mnie zmieni. Na razie piszę tylko o mojej bytności w sieci.

Niniejszym mam zaszczyt zaprosić na moją nową stronę www.cybulak.pl Wszystkich, którzy już ją odwiedzili i czują się rozczarowani informuję, że pierwsze informacje ukażą się na niej 8 września (to data dla mnie osobiście ważna i szczególna). I tego też dnia nastąpi jej wielkie otwarcie. Nie będzie ona jeszcze do końca gotowa (mam nadzieję, że do tego nigdy nie dojdzie i  stale pojawiać się będą nowe wpisy). W związku z tym na blogu przestaną się ukazywać wpisy w następujących kategoriach: Aktualności, Autor, Z prasy, Zaproszenia. Niniejszy blog był także tymczasowo miejscem zamieszczania informacji związanych z działalnością Komisji ds. Młodzieży przy Zarządzie Okręgu Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Lublinie oraz Towarzystwa na Rzecz Rozwoju Kraśnika im. Tęczyńskich. Wymienione organizacje będą od września posiadały własne strony www i tam zapraszam do szukania informacji na ich temat (o pojawieniu się tychże stron poinformuję).

Postanowiłem też uporządkować wpisy zamieszczane na blogu. Podejmowałem już w tym zakresie kilkakrotnie próby, które nie do końca były udane. Tym razem chciałbym, żeby skończyło się na czymś więcej niż tylko obietnice.

W każdy piątek będę polecał w kategorii Recenzje coś z czym warto się zapoznać (książkę, film, artykuł, stronę internetową itp.) W soboty niezmiennie będzie się ukazywał Cytat tygodnia, czyli większy lub mniejszy fragment, który w kończącym się tygodniu dał mi do myślenia. W niedzielę będę się dzielił swoimi przemyśleniami i refleksjami. Raz na dwa tygodnie w czwartki swoje opowieści o idealnym i niestety trochę utopijnym świecie będzie snuł IZeK. Natomiast przynajmniej raz w miesiącu ukażą się wpisy w kategoriach Biogramy (będę tu prezentował ludzi, którzy w jakiś sposób wywarli na mnie wpływ i/albo, których chcę w ten sposób upamiętnić) oraz Bliżej niż za siedmioma górami (będą to opisy miejsc, które lubię i chętnie w nich przebywam). Natomiast w trzech pozostałych kategoriach (Obrzędy, zwyczaje, podania; Rymem pisane; Śmiechem, żartem) wpisy będą się ukazywały nieregularnie w miarę potrzeb.

I jeszcze dwie informacje. Pierwsza to taka, że powyższy „rozkład jazdy” obowiązuje od piątku 9 września. Druga dotyczy nazwy bloga. Początkowo miał to być blog zawodowy poświęcony pracy bibliotekarzy oraz bibliografii regionalnej. Bardzo szybko takowym przestał być. W tej chwili jest to jak najbardziej mój prywatny blog. Jednak postanowiłem pozostawić starą nazwę, która u wielu się już utrwaliła oraz oddaje cały czas sens mojej działalności na rzecz lokalnej społeczności (ładnie mi się na koniec zrymowało 🙂 ).

To tyle na dziś. Biorę się ostro do pracy, żeby dotrzymać podanych wyżej terminów 🙂

Burza po ciszy :)

Wszystkich, którzy zastanawiają się co się ze mną dzieję informuję: żyję i mam się dobrze 🙂 Brak aktywności na blogu wynika z faktu, że bardzo intensywnie wypoczywałem na urlopie. A także bierze się z tego, że przygotowuję bardzo duże zmiany. Szczegółowo opiszę je W poniedziałek. A od przyszłego tygodnia częstotliwość pisania się zwiększy. Zapraszam i pozdrawiam 🙂

Kolejny raz nie daliśmy pokonać Nadziei

Nie chciał nikt żeby dzieci walczyły
Nie chciał nikt by co dnia umierały
Lecz powstrzymać ich nikt nie miał siły
Same sobie broń zdobyć umiały

Powyższe wersy to fragment z utworu Orzeł biały. Był on wykonywany podczas III już koncertu Niepokonana nadzieja. Chciałem w tym miejscu serdecznie podziękować wykonawcom, prowadzącym i wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób zaangażowali się w to dzieło.

Można odnieść często wrażenie, że dzisiaj nikt nie chce, aby dzieci uczyły się patriotyzmu, aby były obojętne na sprawy własnej Ojczyzny. Powstanie sprowadza się do katastrofy, o której należy pamiętać, ale bardziej ku przestrodze, niż ku nauce poświęcenia dla Polski. Tym bardziej dziękuję młodzieży, że powstrzymać jej nikt nie ma siły i sama sobie zdobyć tą naukę potrafi.

Jeszcze raz wszystkim zaangażowanym w koncert oraz wszystkim, którzy znaleźli czas, żeby z nami być (a frekwencja, jak na deszczową pogodę była wspaniała) bardzo serdecznie dziękuję i zapraszam do obejrzenia fotoreportażu z koncertu http://foto-daro.blogspot.com/2011/08/niepokonana-nadzieja-2011.html

 

Agatko i Pawle wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia!

„Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej! Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus – Głową Kościoła: On – Zbawca Ciała. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom – we wszystkim. Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany. Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje”.

Ef 5, 21-28.

Moi Drodzy!

W tym tak ważnym dla Was dniu składamy Wam najserdeczniejsze życzenia i żebyście się dalej tak kochali jak dotąd 🙂

P.S. Czekamy na chrzciny 🙂

Słowa solidarności z KNHS KUL

Z wielkim smutkiem śledziłem pojawiające się w dniu wczorajszym w mediach kolejne doniesienia o krokach spowodowanych publikacjami dotyczącymi spotkania z reżyserem Grzegorzem Braunem 11 kwietnia 2011 r. w auli KUL. Jako były członek Koła Naukowego Historyków Studentów KUL, przez kilka lat mający zaszczyt wchodzić w skład Zarządu tej organizacji postanowiłem napisać kilka poniższych zdań.

Uniwersytet jest miejscem, gdzie mogą, a nawet wręcz powinny ścierać się różne poglądy i opinie. I dlatego spotkanie, którego współorganizatorem było KNHS KUL nie było niczym nadzwyczajnym. Ale tym różnią się dyskusje uniwersyteckie od tych spod budki z piwem, że te pierwsze odbywają się na odpowiednim poziomie z poszanowaniem rozmówcy i innych osób. Wiem, że organizatorom nieraz ciężko jest przewidzieć co się może na spotkaniu wydarzyć i odpowiednio na różne incydenty zareagować. Ale to nie upoważnia zapraszanych osób do wykorzystywania takich sytuacji i nadawania rozgłosu własnej osobie poprzez wątpliwej jakości wypowiedzi i oszczerstwa. Zostały przekroczone granice przyzwoitości i dobrego smaku. Jeżeli nie bierzemy pod uwagę, że powinniśmy mieć szacunek do każdego człowieka, nawet jeśli jest naszym wrogiem, jeżeli nie bierzemy pod uwagę, że był to Kapłan Katolicki (wiem, ze dla  wielu środowisk jest to powód do tym większej agresji), to przynajmniej ostatnią zaporą przed takimi wypowiedziami powinien być fakt, że w naszej kulturze osoby zmarłe otacza się szacunkiem. Ale kultura w naszym Kraju w ostatnich czasach schodzi tak nisko, że nawet zmarłych nie zostawia się w spokoju. Przykładów media dostarczają nam aż nadto.

Kolejnym aspektem jest żerowanie dziennikarzy na taniej sensacji. Dużym błędem organizatorów było, że po spotkaniu nie poinformowali o zaistniałej sytuacji Kuratora Koła i Władz Uniwersytetu. Rozdmuchiwanie na wszystkie strony sprawy przez media  nie wypływa z troski i chęci stanięcia w obronie dobrego imienia zmarłego (tak przynajmniej odbieram większość artykułów, które miałem możliwość przeczytać), ale jest chęcią pokazania własnej dociekliwości i przyciągnięcia uwagi czytelnika. Staje się także pożywką dla wszelkiej maści frustratów wyżywających się na forach internetowych. Takie osoby wykorzystają każdą sytuację i informację do ataków na Kościół i środowiska, które wyłamują się z forsowanej wszem i wobec poprawności.

Natomiast uważam, że oficjalne stanowisko Rektora KUL jest właściwą reakcją napisaną w odpowiedni sposób. Nie mogę tylko pogodzić się z jednym. Pamiętam z czasów mojego studiowania i działalności w Kole Historyków spotkania i rozmowy z ówczesnym prorektorem ks. prof. Stanisławem Wilkiem. Zapamiętałem go jako osobę zawsze stojącą po stronie studentów i otwartą na współpracę z nimi. Myślę Księże Rektorze, że nic się nie zmieniło i podjęcie decyzji w sprawie Koła przyszło z ogromnym trudem i bólem. Mam w sercu cichą nadzieję, że roczny okres zawieszenia Koła ulegnie znacznemu skróceniu. Organizacja działająca ponad 90 lat, przez którą przewinęło się tyle wybitnych osobistości i która dalej prężnie działa podejmując szereg cennych inicjatyw nie powinna mieć żadnych przestojów w działalności! Smutnym jest, że kiedy dzięki Kołu Historyków tyle się dzieje dobrego media o tym nie raczą wspomnieć. Jedna wpadka, która w dodatku nie była zawiniona przez studentów nie powinna zamazywać tylu lat aktywnego działania w służbie Uniwersytetu i Historii! Powtórzę raz jeszcze: błędem organizatorów było, że nie poinformowali władz. Coś źle zadziałało na linii tej współpracy.  Ale uważam, że kara jest zbyt dotkliwa.

Drodzy Studenci Historii, Członkowie KNHS KUL! Dzięki ostatnim wydarzeniom zdobyliście ciężkie doświadczenia, które powinny być dla Was nauką na przyszłość. Nie taką, że nie warto się angażować. Ale taką, że podejmując działanie należy się liczyć z jego konsekwencjami i w razie potrzeby ponosić je z godnością i honorem. Życzę Wam, aby Koło, tak bliskie mojemu i Waszemu sercu, szybko wznowiło działalność wstrzymaną przez nieodpowiedzialne zachowanie człowieka, którego w dobrej wierze zaprosiliście, aby promował cywilizację życia. Tymczasem poprzez swoją wypowiedź dał świadectwo dalekie od chrześcijańskiej nauki miłości bliźniego.

« Older entries