Mędrcy na pustyni

Warto czasem stanąć obok i popatrzeć. Dzisiaj ulicami Kraśnika przeszedł Orszak Trzech Króli. W naszym mieście odbył się po raz pierwszy i uważam, że był bardzo udany. Owszem miałem wrażenie, potwierdzone później w rozmowie z kilkoma osobami, że dała się wyczuć pewna nieśmiałość w śpiewaniu kolęd. Chyba wolimy być widzami i oglądać wyreżyserowane wcześniej scenki niż sami dać się porwać i jeszcze bardziej czynnie włączyć. Ale im bardziej ubywało drogi, tym bardziej czuło się, że śpiew potężniał.

Warto czasem stanąć obok i popatrzeć.  Kiedy orszak dotarł na Rynek spotkał się tam z ludźmi wychodzącymi z kościoła parafialnego  z Mszy o godz. 12. Wiele osób przyłączyło się do wspólnego kolędowania. Ale byli też tacy, którzy przechodzili i z dużą obojętnością wsiadali do samochodów patrząc, jak najszybciej opuścić to zatłoczone miejsce z utrudnieniami w ruchu. U jednego z kierowców dostrzegłem wręcz wyraźną wściekłość, że ktoś mu tu blokuje wyjazd, a tam pewnie w domu rosół stygnie i telewizor tęskni.

Warto czasem stanąć obok i popatrzeć. Można wtedy dojść do ciekawych wniosków. Trzej Królowie, jak ich nazwała nasza tradycja, wędrując w poszukiwaniu Dzieciątka przemierzali zapewne obszary pustynne lub górzyste. Te tereny tchną pustką. Często są nieprzyjazne. Możemy tam z trudnością dostrzec ślady życia. I to tylko takiego nastawionego na przeżycie, bez rozwoju i wzrastania. Dzisiaj czułem się jakbym dotykał dwóch światów. Wędrującego, poszukującego, który nie patrząc na mróz szedł z radością i nadzieją oraz pustynnego. Dopowiedzcie sobie sami, kto jest tytułowymi mędrcami, a kto pustynią…

Wypędzanie upiorów „politycznej poprawności” cz.2

W Dzień Zaduszny przywołujemy w naszej pamięci imiona zmarłych. Ktoś może stwierdzić, że dokonałem wielkiego odkrycia. Przecież wszyscy o tym wiedzą. I wszyscy wiedzą również, że są zmarli, których szczególnie powinniśmy wspominać.  To ludzie, którym coś zawdzięczamy, bądź którzy w różny sposób się zasłużyli. Jakie są kryteria, które o tym decydują? Różne. I może być tak, że ktoś, kto dla jednych jest godnym pamięci, dla innych powinien być jak najszybciej zapomniany. Spory o wiele postaci nie rozgrywają się tylko w środowisku zawodowych historyków.


Wydawać by się mogło, że fakt oddania życia za Ojczyznę, śmierci tylko za to, że jest się Polakiem powinien być wystarczającym do wdzięcznej pamięci potomnych. I można żyć złudzeniami, że w naszej Polsce, która tyle razy krwią męczenników narodowej sprawy spływała to jest oczywistość. Jednak i tu wkrada się upiór „politycznej poprawności”.

Przykłady na to można mnożyć. Weźmy chociażby ofiary nacjonalistów ukraińskich z Wołynia i Małopolski Wschodniej. Klasyczne ludobójstwo. Ale Polska ma teraz misję. Takie mocarstwo jak my musi ją mieć. A jest nią wprowadzenie Ukrainy do Europy. Więc lepiej o pewnych sprawach nie pamiętać. I grzebie się pamięć o naszych Rodakach, żeby tylko nie popsuła stosunków między narodami. Przebaczenie jest ważne. Ale nie kosztem  pamięci. I z przykrością muszę napisać, że Kościół, a raczej jego hierarchia też jest winna. Ilu kapłanów, ilu świeckich oddając życie za Polskę oddało ją również za wiarę. A ilu z nich zostało do tej pory beatyfikowanych, czy kanonizowanych? Ktoś zna jakieś nazwiska? Bo ja nie.

Takich przykładów można dawać więcej. Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, Zapomnij o mnie. Te słowa z Dziadów powinny nam nieustannie towarzyszyć. Wbrew temu co próbuje się nam narzucić. Prawdziwa moc płynie z pamięci, nie z zakłamania, fałszerstwa. Pamięci nie można zabić. I nie można jej poświęcić w imię jakiejkolwiek sprawy.

Wypędzanie upiorów „politycznej poprawności”

Do tych, co mają tak za tak – nie za nie,

Bez światło-cienia…

Tęskno mi, Panie…

C.K. Norwid, Moja piosnka

Są tematy, których lepiej nie ruszać. Więcej. Najlepiej udawać, że ich w ogóle nie ma. I nawet w najbardziej wydumanych, czy spiskowych fantazjach się nie pojawiają. Jednym z nich jest tzw. „poprawność polityczna”. Można ją definiować na różne sposoby. Pisząc najkrócej. Często bardziej opłacalne jest wmawianie, że czarne jest białe i odwrotnie.

Uroczystość Wszystkich Świętych musi skłaniać człowieka wierzącego do pytań o to, co on robi, żeby kiedyś było to i jego święto. Jak się to ma do tego, co napisałem powyżej? Święci i błogosławieni, to ludzie, którzy uciekają wszelakim schematom i szablonom. To indywidualności, które wbrew światu, opiniom innych, zwłaszcza „pobożnych i wpływowych niewiast” są wierne sobie i podjętemu wyborowi wierności Najwyższemu.

Fałsz i obłuda na świecie istniały zawsze. Teraz wymaga się od nas jeszcze tego, że gdy na nas plują, to trzeba mówić, że deszcz pada, cieszyć się z tego i z uwielbieniem dziękować za łaskę. Jesteśmy jak człowiek prowadzony na rewolucyjną gilotynę, który cieszy się ze swej śmierci i dziękuje oprawcom, że może zginąć w imię oświecenia i postępu. Rewolucje pochłonęły miliony ofiar. Dzisiaj kolejni „zbawcy świata” chcą kolejnych milionów. Ale już nie chodzi o ludzkie życie. Chodzi o coś bardziej cennego. O nasze człowieczeństwo.

Dlaczego kiedy tylko zaczyna się publicznie mówić Bogu zaraz podnoszą się głosy o świeckości państwa, o pchaniu się Kościoła do polityki i inne bzdury. Przykazanie miłości Boga i bliźniego zostało wyparte przez nowe przykazanie celebryckich pseudoelit – przykazanie tolerancji, które sprawia, że wierzący człowiek mieszkający wśród wierzącej większości zaczyna czuć się jak zaszczute zwierze. Tak wierzący stanowią większość, ale są zdominowani przez grupkę krzykaczy. Knebluje się nam usta, uczy nowomowy. Dusimy się, zamieramy, ale boimy się krzyczeć, bo zaraz pojawią się oskarżenia o nietolerancję. Wiarę nazwie się fanatyzmem, patriotyzm faszyzmem, a zdrowy rozsądek szaleństwem prowincyjnej ciemnoty, ciemnogrodu tkwiącego w średniowieczu.

Każdego człowieka należy szanować, nie należy go krzywdzić, dyskryminować, prześladować. To nie jest wymysł jakiegoś „kapłana tolerancji”. Tą naukę zostawił nam sam Chrystus. Co więcej! On nie tylko mówił. On to udowodnił konkretnym czynem. I teraz narzędzie, które posłużyło do tego czynu jest opluwane i znieważane właśnie przez tych, którzy głoszą miłość. Jak to pogodzić ze sobą? To nie na mój mały rozumek, ale coś mi się zdaje, że ktoś tu brnie coraz mocniej w ciemny zaułek.

Tak bardzo chciałoby się teraz odprawić dziady, wychwycić wszystkie upiory, także te nazywane „poprawnością polityczną” i dobrze zamknąć. Wiem, że to niemożliwe. Ale czy to znaczy, że mamy się poddać i nie walczyć? Nigdy. I jak w każdej walce ktoś w końcu zwyciężyć musi!

Początek burzy :)

W poprzednim wpisie informowałem o tym, że szykują się u mnie duże zmiany. Kiedy rozpoczynał się bieżący rok miałem przeczucie, że będzie on bardzo pracowity i przełomowy. A to oznacza, że po 31 grudnia 2011 r. wiele rzeczy nie będzie już takich samych jak wcześniej. Kolejne wydarzenia, które po sobie następowały potwierdzały te przeczucia. Czasami jest tak, że człowiek dochodzi do takiego momentu swojej życiowej drogi, że musi wybrać kierunek dalszego wędrowania. Dużo się jeszcze do końca tego roku u mnie zmieni. Na razie piszę tylko o mojej bytności w sieci.

Niniejszym mam zaszczyt zaprosić na moją nową stronę www.cybulak.pl Wszystkich, którzy już ją odwiedzili i czują się rozczarowani informuję, że pierwsze informacje ukażą się na niej 8 września (to data dla mnie osobiście ważna i szczególna). I tego też dnia nastąpi jej wielkie otwarcie. Nie będzie ona jeszcze do końca gotowa (mam nadzieję, że do tego nigdy nie dojdzie i  stale pojawiać się będą nowe wpisy). W związku z tym na blogu przestaną się ukazywać wpisy w następujących kategoriach: Aktualności, Autor, Z prasy, Zaproszenia. Niniejszy blog był także tymczasowo miejscem zamieszczania informacji związanych z działalnością Komisji ds. Młodzieży przy Zarządzie Okręgu Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Lublinie oraz Towarzystwa na Rzecz Rozwoju Kraśnika im. Tęczyńskich. Wymienione organizacje będą od września posiadały własne strony www i tam zapraszam do szukania informacji na ich temat (o pojawieniu się tychże stron poinformuję).

Postanowiłem też uporządkować wpisy zamieszczane na blogu. Podejmowałem już w tym zakresie kilkakrotnie próby, które nie do końca były udane. Tym razem chciałbym, żeby skończyło się na czymś więcej niż tylko obietnice.

W każdy piątek będę polecał w kategorii Recenzje coś z czym warto się zapoznać (książkę, film, artykuł, stronę internetową itp.) W soboty niezmiennie będzie się ukazywał Cytat tygodnia, czyli większy lub mniejszy fragment, który w kończącym się tygodniu dał mi do myślenia. W niedzielę będę się dzielił swoimi przemyśleniami i refleksjami. Raz na dwa tygodnie w czwartki swoje opowieści o idealnym i niestety trochę utopijnym świecie będzie snuł IZeK. Natomiast przynajmniej raz w miesiącu ukażą się wpisy w kategoriach Biogramy (będę tu prezentował ludzi, którzy w jakiś sposób wywarli na mnie wpływ i/albo, których chcę w ten sposób upamiętnić) oraz Bliżej niż za siedmioma górami (będą to opisy miejsc, które lubię i chętnie w nich przebywam). Natomiast w trzech pozostałych kategoriach (Obrzędy, zwyczaje, podania; Rymem pisane; Śmiechem, żartem) wpisy będą się ukazywały nieregularnie w miarę potrzeb.

I jeszcze dwie informacje. Pierwsza to taka, że powyższy „rozkład jazdy” obowiązuje od piątku 9 września. Druga dotyczy nazwy bloga. Początkowo miał to być blog zawodowy poświęcony pracy bibliotekarzy oraz bibliografii regionalnej. Bardzo szybko takowym przestał być. W tej chwili jest to jak najbardziej mój prywatny blog. Jednak postanowiłem pozostawić starą nazwę, która u wielu się już utrwaliła oraz oddaje cały czas sens mojej działalności na rzecz lokalnej społeczności (ładnie mi się na koniec zrymowało 🙂 ).

To tyle na dziś. Biorę się ostro do pracy, żeby dotrzymać podanych wyżej terminów 🙂

O celach Polaka cz. 3

Chętnie krew własną,
Dać w dobrej sprawie,
Zacnie i jasno,
Dążyć ku sławie.

O celach Polaka cz. 2

Cześć dla siwizny,
Czyste sumienie,
Miłość Ojczyzny
I poświęcenie.

Pędzący coraz szybciej świat zdaje się zapominać o ludziach starszych. A tymczasem są oni naturalnymi „pomostami” pomiędzy przeszłością a teraźniejszością. Także w naszych dziejach trudno sobie wyobrazić przetrwanie języka, tradycji, obyczajów, wszystkiego tego co stanowi o kręgosłupie narodu bez ludzi starszych, którzy młodszemu pokoleniu przekazywali gawędy, opowieści, przypowieści i wszelkie mądrości życiowe. Szacunek dla osób starszych to również odbicie ich wcześniejszej pracy, służby społeczeństwu. A także to pokłonienie się chwalebnej przeszłości, którą oni uosabiają. Chcąc, aby nas szanowano na starość czyńmy to teraz wobec seniorów spotykanych w naszym życiu. A wielu z nich w pełni zasługuje na to, aby stać się autorytetami, wzorami do naśladowania, wyroczniami. I powinniśmy z ich doświadczenia i mądrości czerpać pełnymi garściami.

Kiedy sumienie jest czyste, a kiedy skalane pisać chyba nie ma potrzeby. Skąd w „celach Polaka” takie zalecenie? Otóż „brudne” sumienie jest wypadkową naszego postępowania, także w służbie Ojczyźnie. A więc wniosek jest prosty. Nie możemy obarczać swojego sumienia nierzetelnością, łapówkami, prywatą i wieloma innymi chorobami, które atakują i osłabiają w dzisiejszych czasach nasze społeczeństwo. Nasza służba Polsce powinna być nieskalana i nieobciążona żadnymi brudami.

Wątku miłości i poświęcenia nie będę  rozwijał. Każdy kto kiedykolwiek kochał wie, że jedno bez drugiego nie istnieje. Każda miłość wymaga poświecenia i ofiary. Ale jednocześnie żadne poświęcenie nie jest możliwe bez miłości. Ona jest jego źródłem, a ono z niej wypływa, z niej bierze swój początek. W odniesieniu do Ojczyzny ten mechanizm działa wręcz modelowo.

O celach Polaka

Czasami wydaje nam się, że o rzeczach ważnych, dla niektórych wręcz świętych należy mówić bardzo podniosłym językiem. Tymczasem okazuje się, że tak jak w życiu najprostsze rozwiązania są najlepsze i najmniej zawodne, tak nieraz proste słowa lepiej dotrą do słuchacza i przekażą treść, którą zamierzamy się podzielić. Zaczynając wspomniany wcześniej cykl przemyśleń postanowiłem go oprzeć na wierszu zaczerpniętym z tomiku wierszy Władysława Bełzy pt. „Katechizm polskiego dziecka”. To utwory, które wychowały kilka pokoleń Polaków. I śmiem twierdzić wychowały dobrze. Wiersz zaczynający się słowami Kto ty jesteś? -Polak mały zna chyba każdy. Dlatego nie obruszaj się Drogi Czytelniku, że raczę Cię bajkami dla dzieci. Proste słowa kolejnych zwrotek, które będę tu przytaczał lepiej oddają istotę tego co chcę napisać, niż opasłe tomy uczonych traktatów. Poszczególne strofy zaczerpnięte zostały z wiersza „O celu Polaka”.

Polaka celem:/Skrucha przed Bogiem,/Mir z przyjacielem,/A walka z wrogiem. W pierwszej strofie mamy pokazane dwa cele. Zacznę od końca. To wydaje się dość oczywiste. Wierność i całe serce dla przyjaciela, a dla wroga nieustępliwość i walka. W poprzednim wpisie pozwoliłem sobie na kilka zdań na temat wierności naszych sojuszników w przeszłości. A jak jest teraz? Tyle słyszymy o NATO, Unii Europejskiej, jacy to my jesteśmy ważni, cenni i dobrze chronieni. Nie neguję tego całkowicie. Ale też nie bójmy się powiedzieć tego wprost: dotąd jesteśmy ważni dla naszych sojuszników, dopóki mają w tym własną korzyść. Interesy lokalne, czy narodowe zawsze wezmą górę nad tzw. „jednością” europejską. Wiem, że wielu myśli inaczej. Moi Państwo z Panem Premierem Rządu RP na czele: utopia nawet najpiękniejsza pozostanie zawsze tylko utopią!

Czy to znaczy, że skoro byliśmy zdradzani, to mamy zdradzać, jeżeli byliśmy oszukiwani, to mamy oszukiwać? Nie! Pozwólmy, żeby duch romantyzmu znów w nas zakrólował. Ale jednocześnie realnie stąpajmy po tej pięknej naszej ziemi ojczystej. To jest jakość, którą moglibyśmy ponownie w sobie odkryć i wnieść, jako pewne novum do skostniałych w fałszu i obłudzie społeczeństw naszych przyjaciół.

A o walce z wrogiem napiszę krótko. Mieliśmy w naszych dziejach wrogów niemało. I teraz ich nie brakuje. Ale nie szukajmy nieprzyjaciół tam, gdzie ich nie ma. A szczególnie w swoim własnym Narodzie…

I przechodząc do pierwszego z zakreślonych celów. Nie będę się tu rozpisywał o roli chrześcijaństwa w dziejach naszego Narodu. Natomiast istotnym wydaje mi się słowo „skrucha”. Cóż ono oznacza? Wg mnie to, że przed Bogiem i samym sobą każdy z nas, z piszącym te słowa na czele, powinien sobie powiedzieć: nie jesteśmy” narodem wybranym”.  Nikt w Europie, ani jakimkolwiek innym państwie na świecie nie będzie nadstawiał karku z miłości do Polski i Polaków (skąd my znamy hasło: Nie chcemy umierać za Gdańsk?) Losy naszego państwa i Narodu są w rękach nas samych. Otrzymaliśmy wielki skarb. I albo go ustrzeżemy i z pożytkiem wykorzystamy, albo nie ustrzeżemy się przed złodziejami i go stracimy (czego nikomu z nas nie życzę). Pokora i skrucha to ważne zalety osób chcących służyć. A będąc dziećmi naszej Ojczyzny jesteśmy też jej sługami.

Brak tych cech u naszych przodków nieraz dawał się zauważyć. I dzieje się tak dalej w nas samych. Owszem trzeba być dumnym z własnych korzeni i tego gdzie się mieszka oraz synem/córką jakiego Narodu się jest. Ale bez patologii! Bo to powoduje, że często upodabniamy się do nadmuchanego balonu piejąc z zachwytu nad naszą wspaniałością. A wszyscy wiemy jak niewiele trzeba by z najpiękniejszego nawet balonu uszło powietrze i pozostał żałosny strzęp. Trzeba do wszystkiego i wszystkich, a zwłaszcza do nas samych podchodzić z odpowiednią dawką zdrowego krytycyzmu.

„Dla mnie Armia Krajowa jest fenomenem”

Poniżej zamieszczam drugie z wystąpień na sesji popularnonaukowej poświęconej procesowi szesnastu, która odbyła się w dniu 8 czerwca w Lublinie. Jego autor Bartłomiej Grzegorczyk jest studentem historii KUL i wiceprzewodniczącym Komisji ds. Młodzieży przy Zarządzie Okręgu Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Lublinie.

„Drogie Panie i Panowie Kombatanci, Szanowni przybyli Goście,

chciałbym podzielić się z Państwem osobistą refleksją na temat tego czym dla mnie jako młodego człowieka, mającego możliwość dorastania w czasach pokoju jest Armia Krajowa. Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że wysiłek niepodległościowy poniesiony przez członków Polskiego Państwa Podziemnego jest określany przez badaczy dziejów mianem największego wolnościowego zrywu, którego podjął się naród w czasie działań wojennych w okupowanej przez Niemcy Europie. Dla jego realizatorów był on zapewne najważniejszym etapem ich życia, który ukształtował ich osobowość i miał nieodzowny wpływ na dalsze koleje losów, zaś dla mnie Armia Krajowa jest fenomenem, którego definicje poznaje za każdym razem na nowo, gdy tylko mam możliwość rozmowy ze świadkami historii. Od omawianych wydarzeń minęło ponad sześćdziesiąt lat.  Przez ten czas świat zmienił się nie do poznania i wciąż ulega intensywnym przeobrażeniom. Codzienność stawia przed nami nowe wyzwania, jednakże w tym zalewie obowiązków, smutków czy łez szczęścia warto jest się zdobyć na refleksję historyczną i pokłonić nad dziejami Żołnierzy Wolnej Polski, które zawierają w sobie ładunek uniwersalnych a jednocześnie fundamentalnych treści dla pojęcia naszej tożsamości, z których możemy, a nawet powinniśmy dzisiaj korzystać, by uczynić lżejszym nasze zmagania dnia codziennego.

Historia AK uczy nas tolerancji. Organizacja ta nie była monolitem. W jej szeregach walczyły osoby o różnych poglądach politycznych, pozycji ekonomicznej a nawet statusie narodowościowym. Jednakże pomimo danych różnic tych ludzi połączył wspólny cel. Chęć walki o dobre imię Najjaśniejszej Rzeczpospolitej. Chęć walki nie tylko o wolność dla siebie, lecz o spokojną przyszłość następnych pokoleń, które umiałoby z należytą rozwagą i z poszanowaniem podstaw życia społecznego pracować na dobrobyt naszego kraju. Tak samo dziś, w poszanowaniu dla różnic jakie występują między nami, powinniśmy wspólnie pracować na rzecz kraju, którego obywatelami jesteśmy.     Dzieje AK są dla nas młodych niezwykle cenną lekcją konsekwencji i wytrwałości, uczą jak należy postępować by pomimo trudów trwać przy przyrzeczonym słowie.     Emblemat, który widnieje na mojej piersi jest niezwykle bliski memu sercu. Jest to dla mnie zaszczyt, ale przede wszystkim to wielka odpowiedzialność. Mam świadomość, że to nie słowa a czyny świadczą o człowieku, a Wasz trud drodzy kombatanci włożony w budowę suwerennej Polski jest dla nas drogowskazem jak z wolności należy się cieszyć i jakkolwiek nasze drogi miałyby się potoczyć to my młodzi członkowie ŚZŻAK chcemy pracować na rzecz naszej ojczyzny, nosząc w sercach wyszywane na sztandarach ideały Armii Krajowej. Dzięki wam szanowni kombatanci wiemy, że idea wolności rodzi się w ludzkich sercach i umysłach a jesteśmy w stanie tyle wolności wywalczyć ile jesteśmy jej sobie w stanie wyobrazić. Cena jaką należy ponieść w imię zachowania tej jednej z najważniejszych z wartości to trwanie w prawdzie. Wasza wiara w polskość była niezłomna. Z waszych doświadczeń korzystali ci odważni i nieliczni, którzy kontynuowali walkę z nowym zaborcą w lasach po 1945 roku.  Z waszych doświadczeń korzystali również ci, którzy przenieśli tę walkę z kompleksów leśnych do wielkich zakładów przemysłowych, studenckich mieszkań czy miejskich ulic. Dziś naszym zadaniem jest o tym pamiętać, bo historia jest fundamentem naszej tożsamości, jest podstawą do zrozumienia kim tak naprawdę jesteśmy, historia jest też odpowiedzią na pytanie dlaczego świat, który nas otacza jest taki a nie inny, jest podstawą do zrozumienia otaczającej nas rzeczywistości, a gdy już to zrobimy i uchwycimy sens i znaczenie daniny krwi ludzi, którzy składali w ofierze na ołtarzu ojczyzny to co posiadali najcenniejszego czyli swoją młodość i zdrowie to będziemy potrafili świadomie kształtować swoją i naszych potomnych przyszłość.

Drodzy Państwo, staraniem weteranów AK jak i innych formacji niepodległościowych, przy współpracy z władzami  i lokalnymi społecznościami oddano cześć wielu miejscom pamięci narodowej, które przy nieustannym upływie czasu są namacalnym świadectwem martyrologii i bohaterstwa naszych rodaków. Jednakże najpiękniejszy pomnik a jednocześnie trwalszy niż ze spiżu, który możemy wybudować dla uhonorowania pamięci żołnierzy Wolnej Polski jest pomnik, który każdy z nas może postawić w swoim sercu, ten zaś będzie świadczył o nas samych, będzie naszym kręgosłupem moralnym w chwilach zwątpienia a na co dzień będzie kształtował nasze postawy, nasz system wartości i priorytetów. Postępując w ten sposób, każdy z nas dołoży cegiełkę do budowy narodowego pomnika pamięci Polskiego Państwa Podziemnego i zrobi krok w stronę lepszego jutra. Wierzę głęboko, że wspólnymi siłami to nam się uda.

Często wracam pamięcią do tekstu ostatniej dyrektywy generała Okulickiego z dnia 19 stycznia 1945 r., który jest dla mnie testamentem pokolenia ludzi wywodzących się spod znaku Polski Walczącej, a z drugiej strony manifestem polskości, który dziś wciąż pozostaje aktualny. Słowa „wierzę głęboko, że zwycięży nasza święta sprawa” znaczą tyle co chcę być dobrym partnerem w pracy i w domu, uczciwym obywatelem, Polakiem-patriotą”.

W poszukiwaniu sensu życia i lepszego świata

Poniżej pierwszy z zapowiadanych tekstów wygłoszonych podczas środowej sesji. Jego autorką jest Paulina Dobroć, uczennica I LO im. T. Kościuszki w Kraśniku należąca do Międzyszkolnego Klubu Historycznego im. Armii Krajowej w Kraśniku.

„Współczesna rzeczywistość nie daje nam zbyt wielu przykładów do naśladowania. Jako młodzi ludzie jesteśmy zewsząd otoczeni coraz to nowszymi fałszywymi wzorcami, jest nam naprawdę trudno znaleźć prawdziwy autorytet. Wszystkie hasła głoszone we współczesnym świecie nawołują do bezgranicznej wolności człowieka, wyzwolenia się spod wszelkich zasad etycznych, wyzbycia się tego, na czym tak naprawdę powinno się opierać nasze życie. Niszczone są wszelkie nasze życiowe drogowskazy. Szczególnie młody człowiek narażony jest na dorastanie w świecie pozbawionym wartości, całkowitego wyzwolenia się, ale niestety tą wolnością można się zachłysnąć. Nasze pokolenie  powinno mądrze wykorzystać wolność do budowania swojej tożsamości narodowej, wzorując się na tych, którzy zapłacili za nią własną krwią. Budując swoją przyszłość nie możemy zapomnieć o przeszłości. Szczególnie młodym ludziom potrzebna jest duma z własnej historii, która pozwala śmiało patrzeć w przyszłość, mobilizuje do samodzielności i odpowiedzialności za los Polski. Chciałabym tutaj zacytować słowa wielkiego Polaka Jana Pawła II który powiedział: „Świadomość własnej przeszłości pomaga nam włączyć się w długi szereg pokoleń, by przekazać następnym wspólne dobro – Ojczyznę.”

Tragiczne losy żołnierzy Armii Krajowej- najlepszych synów ojczyzny ukazują nam z jakim oddaniem walczyli o hasło „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Poświęcali swoje życie, młodość, rodzinę. Nie każdemu dane było przeżyć życie tak, by potomni mogli czerpać z niego mądrość, dumę i poczucie własnej wartości. Nawet w najtrudniejszych czasach  wyklęci w nowym okupacyjnym systemie i nazwani przezeń „zaplutymi karłami reakcji” stali na straży wartości, w które wierzyli i które pielęgnowali dla kolejnych pokoleń. Lata upokorzenia, represji i zniewolenia były czasem osobistych tragedii i swoistej społecznej niepamięci. Kilkadziesiąt lat musiało minąć, by reprezentowane przez Nich ideały patriotyzmu i oddania ojczyźnie, zostały przywrócone do naszej  historii. Ale pamięci o Armii Krajowej nie dało się wymazać, bo przekazywana – to właśnie dla młodszych pokoleń stała się wzorcem odwagi, siły i oddania w walce o niepodległą Ojczyznę. Jeżeli my młodzi ludzie, miłośnicy historii nie podtrzymamy ognia, który wzniecili nasi ojcowie, to on zgaśnie, a wiatr historii zatrze ślady. Umożliwiają nam to Kluby Historyczne im. Armii Krajowej. Osobiście mam przyjemność do takowego należeć. Pomogło mi to poznać bieg historii walk niepodległościowych i obronnych, tradycji i wartości patriotycznych. Nasi przodkowie przelewali krew w obronie życia i polskiej ziemi dla następnych pokoleń, tworząc tym samym historię narodową. Zadaniem naszego pokolenia jest pielęgnacja tej historii i tradycji z nią związanej, w taki sposób, aby mogła być przekazana pokoleniu naszych dzieci w godny sposób i bez uszczerbku dla jej wartości. Na koniec chciałabym przeczytać „Przesłanie żołnierzy AK do młodzieży polskiej” napisane z inicjatywy śp. Marii Fieldorf-Czarskiej – córki zamordowanego przez komunistów sowieckich generała Augusta Emila Fieldorfa „Nila”, która z determinacją walczyła o ukaranie winnych śmierci ojca. Myślę że to przesłanie powinno być wyznacznikiem idei i wartości żołnierzy Armii Krajowej:

Przesłanie Żołnierzy Armii Krajowej do młodzieży polskiej

„My, żołnierze Armii Krajowej, podkomendni Generała Leopolda Okulickiego „Niedźwiadka” i Generała Augusta Emila Fieldorfa „Nila” – męczenników narodowej Sprawy – odchodzimy już na wieczną wartę.

Pragniemy, by młode pokolenie Polaków przejęło od nas w Sztafecie Pokoleń – symbolizującej rozwój społeczeństwa w oparciu o najszlachetniejsze wzorce – miłość do Ojczyzny i przekonanie, że dla Polaka największą po Bogu wartością jest niepodległy byt Rzeczypospolitej, za który walczyli i umierali nasi ojcowie.

Jesteśmy szczęśliwi, że nie brakuje dziś młodych Polaków, którzy w służbie dla kraju widzą sens życia i codziennej pracy dla siebie i dla swych następców w Bożej Sztafecie Pokoleń.

Świat się zmienia, idee pozostają. W czasach dzieciństwa nasi ojcowie uczyli nas patriotyzmu na przykładach z życia bohaterów Powstania Styczniowego. Ostatni z nich byli jeszcze wówczas wśród nas! Nasze przesłanie dla Was, młodzi Polacy, wypowiadamy więc słowami członka powstańczego Rządu Narodowego, wybitnego poety, pochowanego w roku 1897 w Krypcie Zasłużonych na krakowskiej Skałce. Adam Asnyk zwrócił się do młodzieży swoich czasów w nieśmiertelnych słowach, aktualnych także dziś:

Szukajcie prawdy jasnego płomienia!
Szukajcie nowych, nie odkrytych dróg.
Za każdym krokiem w tajniki stworzenia
Coraz się dusza ludzka rozprzestrzenia
I większym staje się Bóg! […]

Każda epoka ma swe własne cele
I zapomina o wczorajszych snach.
Nieście więc wiedzy pochodnię na czele
I nowy udział bierzcie w wieków dziele,
Przyszłości podnoście gmach!

Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,
Choć macie sami doskonalsze wznieść.
Na nich się jeszcze święty ogień żarzy
I miłość ludzka stoi tam na straży,
I wy winniście im cześć! […]

W poszukiwaniu sensu życia i lepszego świata nie zatraćcie nigdy odwiecznych polskich idei niepodległości kraju i wolności osobistej każdego z nas. Strażnicy tych idei okupili je potem, krwią i łzami. Strzeżcie tego depozytu!”

Wielkosobotnia lekcja optymizmu

Już wkrótce…


« Older entries