I mnie w opiece swej miej…

Noworoczne westchnienie:

Dopóki ziemia kręci się,
dopóki jest tak, czy siak,
Panie, ofiaruj każdemu z nas,
czego mu w życiu brak:
Mędrcowi darować głowę racz,
tchórzowi dać konia chciej.
Sypnij grosza szczęściarzom
i mnie w opiece swej miej.

Dopóki ziemia kręci się,
o Panie, daj nam znak,
Władzy spragnionym uczyń,
by władza im poszła w smak.
Hojnych puść między żebraków,
niech się poczują lżej!
Daj Kainowi skruchę,
i mnie w opiece swej miej.

Ja wiem, że Ty wszystko możesz,
wierzę w Twą moc i gest,
Jak wierzy żołnierz zabity,
że w siódmym niebie jest.
Jak zmysł każdy chłonie z wiarą
Twój ledwie słyszalny głos,
Tak wszyscy wierzymy w Ciebie,
nie wiedząc, co niesie los.

Panie zielonooki spraw,
mój Boże jedyny, spraw,
Dopóki ziemia toczy się,
zdumiona obrotem spraw,
Dopóki czasu i prochu
wciąż jeszcze wystarczy jej,
Daj nam każdemu po trochu,
i mnie w opiece swej miej!

Francois Villon, Modlitwa

Reklamy

„Jędrusiowa” kolęda

Ze świąteczną pamięcią o wszystkich pracujących, walczących i umierających dla Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.

Uśnij, Dziecino maleńka,
Noc późna już.
U żłobka Twego uklękniem,
Zmruż oczka, zmruż.

„Jędrusie” usiędą wkoło,
Zanucą Ci pieśń wesołą —
Jędrusiowy śpiew,
Jędrusiowy śpiew.

„Jędrusie” usiędą wkoło,
Zanucą Ci pieśń wesołą —
Jędrusiowy śpiew,
Jędrusiowy śpiew.

Wesprzyj nas, słodka Dziecino,
Dodaj nam sił.
Daj przetrwać nieszczęść godziny,
Wojny złej dni.

Uchroń nas, Boża Dziecino,
Niech krew, co strugami płynie
W krwawych zmagań czas,
Znów zespoli nas.

Uchroń nas, Boża Dziecino,
Niech krew, co strugami płynie,
W krwawych zmagań czas,
Znów zespoli nas.

Cyt. za: http://www.bibliotekapiosenki.pl/Usnij_Dziecino

Początek burzy :)

W poprzednim wpisie informowałem o tym, że szykują się u mnie duże zmiany. Kiedy rozpoczynał się bieżący rok miałem przeczucie, że będzie on bardzo pracowity i przełomowy. A to oznacza, że po 31 grudnia 2011 r. wiele rzeczy nie będzie już takich samych jak wcześniej. Kolejne wydarzenia, które po sobie następowały potwierdzały te przeczucia. Czasami jest tak, że człowiek dochodzi do takiego momentu swojej życiowej drogi, że musi wybrać kierunek dalszego wędrowania. Dużo się jeszcze do końca tego roku u mnie zmieni. Na razie piszę tylko o mojej bytności w sieci.

Niniejszym mam zaszczyt zaprosić na moją nową stronę www.cybulak.pl Wszystkich, którzy już ją odwiedzili i czują się rozczarowani informuję, że pierwsze informacje ukażą się na niej 8 września (to data dla mnie osobiście ważna i szczególna). I tego też dnia nastąpi jej wielkie otwarcie. Nie będzie ona jeszcze do końca gotowa (mam nadzieję, że do tego nigdy nie dojdzie i  stale pojawiać się będą nowe wpisy). W związku z tym na blogu przestaną się ukazywać wpisy w następujących kategoriach: Aktualności, Autor, Z prasy, Zaproszenia. Niniejszy blog był także tymczasowo miejscem zamieszczania informacji związanych z działalnością Komisji ds. Młodzieży przy Zarządzie Okręgu Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Lublinie oraz Towarzystwa na Rzecz Rozwoju Kraśnika im. Tęczyńskich. Wymienione organizacje będą od września posiadały własne strony www i tam zapraszam do szukania informacji na ich temat (o pojawieniu się tychże stron poinformuję).

Postanowiłem też uporządkować wpisy zamieszczane na blogu. Podejmowałem już w tym zakresie kilkakrotnie próby, które nie do końca były udane. Tym razem chciałbym, żeby skończyło się na czymś więcej niż tylko obietnice.

W każdy piątek będę polecał w kategorii Recenzje coś z czym warto się zapoznać (książkę, film, artykuł, stronę internetową itp.) W soboty niezmiennie będzie się ukazywał Cytat tygodnia, czyli większy lub mniejszy fragment, który w kończącym się tygodniu dał mi do myślenia. W niedzielę będę się dzielił swoimi przemyśleniami i refleksjami. Raz na dwa tygodnie w czwartki swoje opowieści o idealnym i niestety trochę utopijnym świecie będzie snuł IZeK. Natomiast przynajmniej raz w miesiącu ukażą się wpisy w kategoriach Biogramy (będę tu prezentował ludzi, którzy w jakiś sposób wywarli na mnie wpływ i/albo, których chcę w ten sposób upamiętnić) oraz Bliżej niż za siedmioma górami (będą to opisy miejsc, które lubię i chętnie w nich przebywam). Natomiast w trzech pozostałych kategoriach (Obrzędy, zwyczaje, podania; Rymem pisane; Śmiechem, żartem) wpisy będą się ukazywały nieregularnie w miarę potrzeb.

I jeszcze dwie informacje. Pierwsza to taka, że powyższy „rozkład jazdy” obowiązuje od piątku 9 września. Druga dotyczy nazwy bloga. Początkowo miał to być blog zawodowy poświęcony pracy bibliotekarzy oraz bibliografii regionalnej. Bardzo szybko takowym przestał być. W tej chwili jest to jak najbardziej mój prywatny blog. Jednak postanowiłem pozostawić starą nazwę, która u wielu się już utrwaliła oraz oddaje cały czas sens mojej działalności na rzecz lokalnej społeczności (ładnie mi się na koniec zrymowało 🙂 ).

To tyle na dziś. Biorę się ostro do pracy, żeby dotrzymać podanych wyżej terminów 🙂

Trud siewcy

„Niemało dni przeleci,

Nim się ten lud oświeci,

Jednak ziarno po ziarnie

Zasiewajmy na roli:

Siew nie ginie nam marnie,

Z czasem wzejdzie powoli”.

Władysław Syrokomla (właśc. Ludwik Władysław Franciszek Kondratowicz)

Honor i zdrada

„Walka na śmierć i na życie,

Walka o honor i byt,

A wy tam zza morza patrzycie,

O, Anglio, czy tobie nie wstyd?”

Fragment partyzanckiej piosenki „My kraj bez Quislingów” (pełny tekst i informacje o utworze http://www.bibliotekapiosenki.pl/My_kraj_bez_Quislingow)

Od kilku dni „chodzą” za mną słowa tej piosenki. Nasz Kraj tylekroć walczył, był wierny sojusznikom i tak wiele razy był zdradzany (dramatyczne pytanie z „Warszawianki” O Francuzi! czyż bez ceny/ Rany nasze dla was są niestety nie straciło na aktualności w wieku XX). Jakie jest nasze miejsce w Europie? Jaki ma być model polskiego patriotyzmu w XXI wieku? Co to znaczy być Polakiem? Te pytania są wciąż bez jednej odpowiedzi. I na razie zapewne tak pozostaną. Co nie znaczy, że nie należy szukać ich rozwiązania. Bardzo spodobał mi się wakacyjny cykl „Gościa Niedzielnego” zatytułowany „Bliskie Kresy”. Lekturę każdego numeru zaczynam od tych właśnie stron. Jak mało w Polsce wiemy o tych bohaterach cichych, zapomnianych a wciąż kultywujących miłość do Polski w swoich sercach. O Polsko czy tobie nie wstyd? Takie pytanie ciśnie się czytając o naszych rodakach pozostałych po tamtej stronie granicy wyznaczonej w wyniku zdrady naszego Narodu przez zachodnich aliantów.

Mówiąc Ojczyzna, myśląc Ojczyzna i obserwując dzień dzisiejszy takich pytań, refleksji nasuwa się wiele. Postanowiłem dzielić się nimi na tym blogu. Może uda nam się rozpocząć dyskusję i wspólnie poszukać odpowiedzi na niektóre pytania. Chcę pisać bez jakiejkolwiek poprawności i wygładzania. Chcę pisać tak jak myślę i czuję. Na pierwszy odcinek zapraszam już dziś wieczorem.

Prawdy nie można zabić!

„I tylko  p a m i ę ć  została
Po tej katyńskiej nocy…
Pamięć  n i e  d a ł a  się zgładzić,
Nie chciała ulec przemocy

I woła o  s p r a w i e d l i w o ś ć
I  p r a w d ę  po świecie niesie –
Prawdę o jeńców tys
iącach
Zgładzonych w katyńskim lesie.”

Marian Hemar „Katyń” (dwie ostatnie strofy)

Słowa bardzo aktualne, zwłaszcza w kontekście dzisiejszych wydarzeń w Smoleńsku. Tak to już jest, że Pamięci i Prawdy nie da się zwalczyć. One zawsze na koniec zwyciężą!

Listopadowe refleksje

Odwiedzając w ostatnich dniach cmentarze i brodząc, zwłaszcza w starych częściach niektórych z nich, w opadłych liściach przyszły mi na myśl słowa Śpiewu z mogiły. Wincenty Pol to autor dziś trochę zapomniany. Nawet cytowany, zwłaszcza na szkolnych akademiach, pozostaje przeważnie anonimowy. Niektórzy twierdzą, że o jakości poezji świadczy jej uniwersalność i ponadczasowość. To znaczy, że bez względu na epokę pozostaje aktualna i potrafi poruszać serca. W tym przypadku wolałbym, żeby brakowało odniesień do współczesności. Ale trudno oprzeć się pewnym refleksjom…
Leci liście z drzewa,
Со urosło wolne;
Nad mogiłą śpiewa
Jakieś ptaszę роlne:
Nie było, nie było
Polsko dobra tobie;
Wszystko się prześniło,
A twa dziatwa w grobie.

Czy taki obrazek jest w stanie wzruszyć jeszcze kogokolwiek? W czasach kariery za wszelka cenę, szybkiego bogacenia się i kultu egoizmu kto przejmie się takim śpiewem o konieczności ponoszenia ofiar. Poza tym przemijanie takie teraz nie w modzie, że powinno się w ogóle zakazać opadania liściom…
Popalone miasta,
Spustoszone sioła;
А w polu niewiasta
Zawodzi dokoła:
Wszyscy poszli z domu
Wzięli z sobą kosy;
Robić niema komu,
Giną w polu kłosy.

Jest kilka rocznic w listopadzie. Rocznic ważnych dla naszego Narodu. Czy nasze domy przyozdobi dumnie łopocąca biało-czerwona, czy wydrążona dynia. Pusta zarówno jako owoc, jak i jako symbol. I czy Listopadowej Nocy rozbrzmiewającej dźwiękami dumnej Warszawianki nie zagłuszą chaotyczne tony dyskotek. Bo przed adwentem trzeba się wyszumieć, aby podczas niego robić to samo. Karnawał trwa ciągle…
Kiedy pod Warszawą
Dziatwa się zbierała,
Zdało się, że z sławą
Wróci Polska cała;
Bili zimę cała;
Вili się przez lato,
А w jesieni za to
I dziatwy nie stało.

Mieliśmy takie chwile w naszych dziejach, że zdawało się iż zjednoczonych duchem, silnych tą jednością nic już nie przemoże. Że wreszcie przejrzeliśmy. Że wreszcie zgoda zapanuje i staniemy się jedną szczęśliwą rodziną. Były takie chwile i w tym roku. Czy coś z nich pozostało…
Skończyły się boje,
Аlе próżna praca,
Во w dziedziny swoje
Nikt z braci nie wraca;
Jednych ziemia gniecie,
A drudzy w niewoli —
А inni po świecie
Bez chaty, bez roli.

Tak wszystko się skończyło. Tylko czy zawsze w tym scenariuszu musi być tak, że jedni walczą, cierpią nędzę, giną. Że ten semper fidelis jest też zawsze przegranym. A drudzy po ich kościach wspinają się na szczyty. Słońce świeci dla cwaniaków i karierowiczów…
Ni pomocy z nieba,
Ani ludzkiej ręki,
Pusto leży gleba,
Darmo kwiatów wdzięki.
О! biedna kraino!
Gdyby сi rodacy,
Cо za Ciebie giną,
Wzięli się do pracy.

Ech gdyby ci rodacy, co tyle gadają wzięli się do pracy…
I po garstce ziemi
Z Ojczyzny zabrali,
Jużby dłońmi swemi
Polskę usypali;
Во, wybić się siła,
Ani daj nam, Boże!
Gdy wrogów przybyło,
А nikt nie pomoże.

Zostaje tylko ziemia. Ona jedna jak najczulsza matka przygarnie bohatera. Za wieniec chwały starczyć muszą liście opadłe a za reqiuem śpiew drobnej ptaszyny…
Jak bardzo bym chciał żeby to co teraz wypisuje to były najczystsze bzdury. Bardzo bym chciał…

„Nie masz już, nie masz w Polsce żydowskich miasteczek…”

Dzisiaj, 22 kwietnia 2010 roku w kraśnickim Archiwum Państwowym odbyło się otwarcie wystawy „Aktion Reinhardt”-zagłada Żydów w Generalnym Gubernatorstwie. Ucieszyła nas duża frekwencja. Szczególnie licznie przybyła młodzież. Myślę, że warto odwiedzić wystawę chociażby ze względu na wątki regionalne. Kraśnik przed II wojną światową był zamieszkały przez znaczny odsetek ludności żydowskiej. Jej ślady możemy odnaleźć jeszcze dzisiaj. Na wystawie jest krótko wspomniany obóz na Budzyniu, będący filią niemieckiego obozu koncentracyjnego na Majdanku. Ten fragment związany z naszym regionem rozwinął podczas swojego wykładu dr Adam Puławski z IPN, jeden ze współautorów wystawy.

Dr Adam Puławski podczas wprowadzania w tematykę wystawy

Do obozu na Budzyniu jeszcze kiedyś na tym blogu wrócę. A na zakończenie piękny wiersz Antoniego Słonimskiego, który możemy odnieść również do Kraśnika.

Antoni Słonimski
Elegia miasteczek żydowskich
Nie masz już, nie masz w Polsce żydowskich miasteczek,
W Hrubieszowie, Karczewie, Brodach, Falenicy
Próżno byś szukał w oknach zapalonych świeczek,
I śpiewu nasłuchiwał z drewnianej bóżnicy.
Znikły resztki ostatnie, żydowskie łachmany,
Krew piaskiem przysypano, ślady uprzątnięto
I wapnem sinym czysto wybielono ściany
Jak po zarazie jakiejś lub na wielkie święto.

Błyszczy tu księżyc jeden, chłodny, blady, obcy,
Już za miastem na szosie, gdy noc się rozpala,
Krewni moi żydowscy, poetyczni chłopcy,
Nie odnajdą dwu złotych księżyców Chagala.

Te księżyce nad inną już chodzą planetą,
Odfrunęły spłoszone milczeniem ponurym.
Już nie ma tych miasteczek, gdzie szewc był poetą,
Zegarmistrz filozofem, fryzjer trubadurem.
Nie ma już tych miasteczek, gdzie biblijne pieśni
Wiatr łączył z polską piosnką i słowiańskim żalem,
Gdzie starzy żydzi w sadach pod cieniem czereśni
Opłakiwali święte mury Jeruzalem.

Nie ma już tych miasteczek, przeminęły cieniem,
I cień ten kłaść się będzie między nasze słowa,
Nim się zbliżą bratersko i złączą od nowa
Dwa narody karmione stuleci cierpieniem.

O tej co umiera ostatnia

Miało i ma tyle samo zwolenników, co przeciwników. Krytyków i bardów opiewających jego heroizm i tragizm. Pozostawmy dzisiaj na boku spory i polemiki, zarówno te bardziej naukowe, jak i toczone przy stole (swoją drogą te to dopiero potrafią „wzbijać się nad poziomy”…). Pewnym jest, że należy oddać hołd tym wszystkim, którzy w tamtą styczniową noc 147 lata temu chwycili za kosy, sztucery i szable, aby po raz kolejny spróbować własną krwią wskrzesić Polskę.
Dzisiaj też znajduje się wielu takich, którzy chłodną analizą i wypranym z wszelkich uczuć działaniem próbują zmieniać ten Kraj. Wszystkim, którzy bez analizowania zysków i strat pragną coś dla niego zrobić, bo tak dyktuje im serce, na trudną drogę działania dedykuje wiersz Adama Asnyka.

Miejcie nadzieję!… Nie tę lichą, marną
Co rdzeń spróchniały w wątły kwiat ubiera,
Lecz tę niezłomną, która tkwi jak ziarno
Przyszłych poświęceń w duszy bohatera.

Miejcie odwagę!… Nie tę jednodniową,
Co w rozpaczliwym przedsięwzięciu pryska,
Lecz tę, co wiecznie z podniesioną głową
Nie da się zepchnąć ze swego stanowiska.

Miejcie odwagę… Nie tę tchnącą szałem,
która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem
Przeciwne losy stałością zwycięża.

Przestańmy własną pieścić się boleścią,
Przestańmy ciągłym lamentem się poić:
Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią,
Mężom przystało w milczeniu się zbroić…

Lecz nie przestajmy czcić świętości swoje
I przechowywać ideałów czystość;
Do nas należy dać im moc i zbroję,
By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość

O pamiętny listopadzie…

Listopad 2009 roku dobiegł końca. Jako pewne podsumowanie chciałbym zamieścić wiersz. Niestety nie znam jego autora. Przekazała go Pani Stanisława Michałowska (87 lat), która obecnie mieszka w Kraśniku, ale tego wiersza uczyła się w latach dziecięcych spędzonych na Wołyniu. Do dziś dnia doskonale go pamięta i recytuje bez zająknięcia. Troszkę więcej o Pani Stanisławie napiszę już niebawem.
Może ktoś zna ten wiersz i coś więcej potrafi o nim napisać. Mnie najbardziej zastanawia wyrażenie „Niemcy susmani”. Sama Pani Stanisława nie potrafi powiedzieć co znaczy słowo „susmani” (z pewnością nie są to SS-mani – wiersz powstał przed II wojną światową i nawiązuje do wydarzeń z listopada 1918 roku, kiedy to jeszcze nikomu nie śniła się ta zbrodnicza formacja).

11 Listopada
Tak mało pomnę, ów dzień był jak chwila,
Błysk purpurowy, grom wśród listopada.
Z minutą każdą los nasz się przechyla,
A nowa klęska na kark wrogom spada.
Strącony Wilson, klęska Hindenburga.
Foch, Wersal, komendant Piłsudski
Powrócił wczoraj wolny z Magdeburga.
Śmigają wieści wokół na kształt racy,
Tu wiec, tam pochód, tu strzelają.
Kto? To koledzy moi Krechowiacy
Już kirasjerów pruskich rozbrajają.
Przeleciał szwadron, mignęli ułani,
Podobni jasnym na wolności ptakom,
A na ratuszu Niemcy susmani
Dostępu bronią jeszcze peowiakom.
Halt! Niemcze stój! Oddaj pas z bronią,
Oczu błysk pod brwią nawisłą.
Czy Beselera z zamku dziś wygonią?
Już w nocy uciekł do Torunia Wisłą.
Lublin, gazety z Krakowa!
Lwów jeszcze w ogniu, to niepodobieństwo.
Gdzie jutro będziem? Co jutro nam chowa?
Mniejsza, dziś odwet, tryumf i zwycięstwo!

« Older entries