Co radny robił w łazience?

Śledząc na bieżąco (dzięki portalowi Kraśnik Nasze Miasto) dzisiejsze obrady Rady Miasta dowiadujemy się wielu interesujących rzeczy.

Cytuję za Panią Redaktor Sandrą Michalewską ( http://krasnik.naszemiasto.pl/artykul/1218303,na-zywo-sesja-rady-miasta,id,t.html#155c4215fcc46491,1,3,5 ) zapis z godziny 12:47.

Jacek Madejek: Przyszło mi reprezentować dzisiaj nie interesy swojego klubu, ale interesy mieszkańców – powiedział. Radny mówił o budowie chodnika na ul. Leśnej (jak poinformował Zbigniew Dżugaj inwestycja wypadła z projektu budżetu). (…)

Jerzy Misiak: – Jacku, od dawna nie reprezentujesz klubu! Twoje zachowanie wtedy kiedy przebywałeś w łazience wszyscy pamiętamy – powiedział radny.

Pytanie Nr 1: Co Radny robił w łazience?

Pytanie Nr 2: Jak godnie reprezentować interesy Klubu w takim miejscu?

Sugestia: Proponuję wydanie podręcznika dla radnych, posłów, senatorów itp. Jak godnie reprezentować interesy klubu w każdym miejscu i o każdej porze?

Reklamy

Rok Kraszewskiego w Kraśniku

Niebawem rozpoczniemy nowy rok, który jest dedykowany m.in. zapomnianemu nieco przez Polaków Józefowi Ignacemu Kraszewskiemu. Prawdopodobnie mieli to na uwadze mieszkańcy i radni Kraśnika postanawiając, aby jedna z ulic miejskich nosiła nazwę Starej Baśni (stosowną uchwałę podjęto na dzisiejszej sesji).

Ośmielam się zgłosić pomysł uczczenia jednego z naszych najwybitniejszych twórców przynajmniej jeszcze jedną ulicą w Kraśniku. Czekam na propozycje nazw. Ja osobiście obserwując na bieżąco wydarzenia w moim kochanym mieście proponowałbym na nazwę ulicy tytuł książki: Saskie ostatki  🙂

Jako uzasadnienie krótka recenzja tej powieści (podaję za: http://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=92549)

Akcja powieści obejmuje rok 1763 – ostatni rok życia i panowania na polskim tronie króla Augusta III z saskiej dynastii Wettynów. Powieść ta obrazuje szczytowy okres polskiej anarchii. Prywata, egoizm, pycha możnowładców, brutalna walka o profity, dbanie tylko o własne interesy. Ponadto zdrada, brak jakiegokolwiek patriotyzmu. Te cechy charakteryzują właśnie tę grupę społeczną. Kraszewski w powieści uwypuklił je. Symbolem niegodnych czynów staje się rywalizacja pomiędzy stronnictwem „Familii” Czartoryskich, a stronnictwem litewskich Radziwiłłów i ich adherentów. Na czele tych ostatnich stoi książę Karol Radziwiłł „Panie Kochanku”. Ich walka o skład Trybunału Litewskiego prowadzi niemal do wojny domowej. Sam monarcha jest przedstawiony jako władca słaby, nieudolny, kompletnie nieinteresujący się sprawami państwowymi. Faktycznie w jego zastępstwie rządzi Rzecząpospolitą oraz Saksonią jego wszechwładny minister Henryk von Brühl. Tymczasem państwo polskie chyli się stopniowo ku upadkowi, aparat państwowy praktycznie już nie funkcjonuje. Ta problematyka stanowi główny trzon powieści (…)

„Jędrusiowa” kolęda

Ze świąteczną pamięcią o wszystkich pracujących, walczących i umierających dla Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.

Uśnij, Dziecino maleńka,
Noc późna już.
U żłobka Twego uklękniem,
Zmruż oczka, zmruż.

„Jędrusie” usiędą wkoło,
Zanucą Ci pieśń wesołą —
Jędrusiowy śpiew,
Jędrusiowy śpiew.

„Jędrusie” usiędą wkoło,
Zanucą Ci pieśń wesołą —
Jędrusiowy śpiew,
Jędrusiowy śpiew.

Wesprzyj nas, słodka Dziecino,
Dodaj nam sił.
Daj przetrwać nieszczęść godziny,
Wojny złej dni.

Uchroń nas, Boża Dziecino,
Niech krew, co strugami płynie
W krwawych zmagań czas,
Znów zespoli nas.

Uchroń nas, Boża Dziecino,
Niech krew, co strugami płynie,
W krwawych zmagań czas,
Znów zespoli nas.

Cyt. za: http://www.bibliotekapiosenki.pl/Usnij_Dziecino

Weselcie się w Panu!

Puer natus in Bethleem,
Unde gaudet Ierusalem.
Laetamini in Domino
In hoc Novo Anno.

„Dziecię się narodziło w Betlejem,/Cieszy się tym Jeruzalem./Weselcie się w Panu/W tym nowym roku”. Wiele radości podczas Świąt oraz Bożego Błogosławieństwa w 2012 roku życzy

Jarek Cybulak

Największe zagrożenie dla Kościoła

„Dziś największym zagrożeniem dla Kościoła nie są jego wrogowie z zewnątrz, lecz grzechy zrodzone we wnętrzu Kościoła”.

Benedykt XVI

Idąc do przodu trzeba zachować PAMIĘĆ!

„(…) Trzeba iść do przodu cały czas. Natomiast myśląc o bieżącej działalności nie można zapominać o przeszłości. Należy odwoływać się do dobrych wzorów: zwycięstw, czynów wielkich. Taki przekaz historii jest dobrą pamięcią.

(…) Czasem czcimy też klęski i chcemy o nich pamiętać. Czy upadek Powstania ma oznaczać, że w trudnej sytuacji nie należy podejmować ryzyka? Czy może przesądzać o jego słuszności lub nie? (…)

Gen. Krzysztof Bondaryk, szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Co ta Polska ma takiego w sobie?

Ktoś, kto przeczyta te zapiski, pomyśli być może, ze pisał je wariat. Mając wszystkiego pod dostatkiem, stacjonując w pięknej miejscowości i używając życia do woli, tęsknić do Ojczyzny, w której wysyłano akowców do sowieckich łagrów i która była tak straszliwie zniszczona, że mało kto wierzył, że kiedykolwiek podniesie się z ruin. A jednak, mimo wszystko, myśmy wszyscy tęsknili do tej sponiewieranej Ojczyzny.

Z. Skwara, Z piosenką i pistoletem przez wojnę, Warszawa 2004, s. 294.

Wypędzanie upiorów „politycznej poprawności” cz.2

W Dzień Zaduszny przywołujemy w naszej pamięci imiona zmarłych. Ktoś może stwierdzić, że dokonałem wielkiego odkrycia. Przecież wszyscy o tym wiedzą. I wszyscy wiedzą również, że są zmarli, których szczególnie powinniśmy wspominać.  To ludzie, którym coś zawdzięczamy, bądź którzy w różny sposób się zasłużyli. Jakie są kryteria, które o tym decydują? Różne. I może być tak, że ktoś, kto dla jednych jest godnym pamięci, dla innych powinien być jak najszybciej zapomniany. Spory o wiele postaci nie rozgrywają się tylko w środowisku zawodowych historyków.


Wydawać by się mogło, że fakt oddania życia za Ojczyznę, śmierci tylko za to, że jest się Polakiem powinien być wystarczającym do wdzięcznej pamięci potomnych. I można żyć złudzeniami, że w naszej Polsce, która tyle razy krwią męczenników narodowej sprawy spływała to jest oczywistość. Jednak i tu wkrada się upiór „politycznej poprawności”.

Przykłady na to można mnożyć. Weźmy chociażby ofiary nacjonalistów ukraińskich z Wołynia i Małopolski Wschodniej. Klasyczne ludobójstwo. Ale Polska ma teraz misję. Takie mocarstwo jak my musi ją mieć. A jest nią wprowadzenie Ukrainy do Europy. Więc lepiej o pewnych sprawach nie pamiętać. I grzebie się pamięć o naszych Rodakach, żeby tylko nie popsuła stosunków między narodami. Przebaczenie jest ważne. Ale nie kosztem  pamięci. I z przykrością muszę napisać, że Kościół, a raczej jego hierarchia też jest winna. Ilu kapłanów, ilu świeckich oddając życie za Polskę oddało ją również za wiarę. A ilu z nich zostało do tej pory beatyfikowanych, czy kanonizowanych? Ktoś zna jakieś nazwiska? Bo ja nie.

Takich przykładów można dawać więcej. Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, Zapomnij o mnie. Te słowa z Dziadów powinny nam nieustannie towarzyszyć. Wbrew temu co próbuje się nam narzucić. Prawdziwa moc płynie z pamięci, nie z zakłamania, fałszerstwa. Pamięci nie można zabić. I nie można jej poświęcić w imię jakiejkolwiek sprawy.

Wypędzanie upiorów „politycznej poprawności”

Do tych, co mają tak za tak – nie za nie,

Bez światło-cienia…

Tęskno mi, Panie…

C.K. Norwid, Moja piosnka

Są tematy, których lepiej nie ruszać. Więcej. Najlepiej udawać, że ich w ogóle nie ma. I nawet w najbardziej wydumanych, czy spiskowych fantazjach się nie pojawiają. Jednym z nich jest tzw. „poprawność polityczna”. Można ją definiować na różne sposoby. Pisząc najkrócej. Często bardziej opłacalne jest wmawianie, że czarne jest białe i odwrotnie.

Uroczystość Wszystkich Świętych musi skłaniać człowieka wierzącego do pytań o to, co on robi, żeby kiedyś było to i jego święto. Jak się to ma do tego, co napisałem powyżej? Święci i błogosławieni, to ludzie, którzy uciekają wszelakim schematom i szablonom. To indywidualności, które wbrew światu, opiniom innych, zwłaszcza „pobożnych i wpływowych niewiast” są wierne sobie i podjętemu wyborowi wierności Najwyższemu.

Fałsz i obłuda na świecie istniały zawsze. Teraz wymaga się od nas jeszcze tego, że gdy na nas plują, to trzeba mówić, że deszcz pada, cieszyć się z tego i z uwielbieniem dziękować za łaskę. Jesteśmy jak człowiek prowadzony na rewolucyjną gilotynę, który cieszy się ze swej śmierci i dziękuje oprawcom, że może zginąć w imię oświecenia i postępu. Rewolucje pochłonęły miliony ofiar. Dzisiaj kolejni „zbawcy świata” chcą kolejnych milionów. Ale już nie chodzi o ludzkie życie. Chodzi o coś bardziej cennego. O nasze człowieczeństwo.

Dlaczego kiedy tylko zaczyna się publicznie mówić Bogu zaraz podnoszą się głosy o świeckości państwa, o pchaniu się Kościoła do polityki i inne bzdury. Przykazanie miłości Boga i bliźniego zostało wyparte przez nowe przykazanie celebryckich pseudoelit – przykazanie tolerancji, które sprawia, że wierzący człowiek mieszkający wśród wierzącej większości zaczyna czuć się jak zaszczute zwierze. Tak wierzący stanowią większość, ale są zdominowani przez grupkę krzykaczy. Knebluje się nam usta, uczy nowomowy. Dusimy się, zamieramy, ale boimy się krzyczeć, bo zaraz pojawią się oskarżenia o nietolerancję. Wiarę nazwie się fanatyzmem, patriotyzm faszyzmem, a zdrowy rozsądek szaleństwem prowincyjnej ciemnoty, ciemnogrodu tkwiącego w średniowieczu.

Każdego człowieka należy szanować, nie należy go krzywdzić, dyskryminować, prześladować. To nie jest wymysł jakiegoś „kapłana tolerancji”. Tą naukę zostawił nam sam Chrystus. Co więcej! On nie tylko mówił. On to udowodnił konkretnym czynem. I teraz narzędzie, które posłużyło do tego czynu jest opluwane i znieważane właśnie przez tych, którzy głoszą miłość. Jak to pogodzić ze sobą? To nie na mój mały rozumek, ale coś mi się zdaje, że ktoś tu brnie coraz mocniej w ciemny zaułek.

Tak bardzo chciałoby się teraz odprawić dziady, wychwycić wszystkie upiory, także te nazywane „poprawnością polityczną” i dobrze zamknąć. Wiem, że to niemożliwe. Ale czy to znaczy, że mamy się poddać i nie walczyć? Nigdy. I jak w każdej walce ktoś w końcu zwyciężyć musi!

Sens życia został odnaleziony!

In Virtute Crucis

W Mocy Krzyża

Zawołanie księdza arcybiskupa Stanisława Budzika.

Słowa bardzo ważne i odważne na dzisiejsze czasy negowania wszelkich wartości, także tych najwyższych. W ślad za moim metropolitą, który dzisiaj odbędzie swój ingres i ja, po głębokim zastanowieniu i wewnętrznym zmaganiu, przyjmuję je jako jeden z wyznaczników mojego działania. Mam nadzieję, że tym samym okres pewnych moich rozterek i wątpliwości się zakończył.

« Older entries Newer entries »